Witaj w PrusPresents

 

WIEDZIEĆ LEPIEJ, ALE JAK? METODA ABSTRAKTOW

Podstawowy sens abstraktów to dojście nie tyle do metody by szybko stać się mądrym, ale by szybko stać się lepiej poinformowanym. Dlaczego nie mądrości? Myślę że Heraklit mylił się powiadając, że wielowiedza nie prowadzi do mądrości (chociaż mądrym było to, że tak dobrze zróżnicował podobne stany), owszem prowadzi, ale wiedza to konieczny element mądrości, ale niewystarczający, jest jeszcze coś więcej czego nauczyć już zbytnio nie jest się w stanie, chociaż jak się mądrości nie szuka to i jej się nie znajdzie.          

Środkiem do bycia lepiej poinformowanym jest w mym przekonaniu metoda abstraktowa. Dla danej osoby jest to osiągnięcie umiejętności streszczenia cudzych poglądów, a przez to także zdolności rozumienia bliźniego swego, a ponadto tworzy to zdolność zwięzłego komunikowania nie tylko tego, co inni myślą, ale i co ja sam myślę, natomiast dobrem jakie będzie dla innych, to zamiast czytania tysiąca stron można przeczytać 60-70 stron i wiedzieć to samo, te dane nie sa wymyślone, sa to dane empiryczne wynikające z mojego własnego doświadczenia. Istotną sprawą jest dążenie do jak najbardziej zobiektywizowanego i uczciwego przedstawienia cudzych myśli. Streszczenie myśli innego człowieka, to odnajdywanie bliźniego swego poprzez swoje myśli, czasami się to udaje lepiej, czasami gorzej. Bez wątpienia to poszukiwanie tego, co lepsze i odrzucanie tego, co gorsze legło u podstaw najistotniejszej ścieżki życiowej Sokratesa. Jeśli istotą sprawiedliwości jest wzrastanie szacunku miedzy ludźmi, to być może jest to najlepsza metoda ku temu, może zanadto ograniczona do tych, co odważają się myśleć.          

Abstrakty powinny posiadać dokładne dane bibliograficzne wedle formatu takiego jaki można zobaczyć na http://PrusPresents.com w dziale „Abstrakty”. Przy pisaniu abstraktów warto pamiętać o dwóch zasadach, po pierwsze by w abstrakcie były wszystkie najważniejsze dane i idee występujące w tekście, i po drugie: jeśli cos można powiedzieć krócej, to znaczy ze jest powiedziane lepiej (w życiu może czasami być inaczej, ale tu powinna obowiązywać ta zasada).          

Abstrakty należy zgłaszać wyłączenie e-mailem do moderatorów Klubu Jagiellońskiego im. św. Kazimierza, czyli do Jerzego Prusa (prusjerzy@optonline.net) i dr Stanisława Śliwowskiego (dr.sliwowski@yahoo.com). Poszczególne abstrakty będą rozsyłane przez moderatorów do uczestników aktywnych, rezultat debaty może znaleźć się przy danym abstrakcie.   Po trzech dniach abstrakty powinny być dostępne na website http://PrusPresents.com  dla wszystkich członków Klubu oraz dla wszystkich zainteresowanych.          

Jerzy Prus 19 lutego 2008

ADAMCZYK Marcin, Katolicy, protestanci i wzrost gospodarczy, „Najwyższy Czas” (Warszawa) Nr 3 z 19.01.2008, s.XXXI-XXXXIII. ABS – jp 2008-02-19. System edukacyjny w Polsce jest humanistyczny i dobrze odtwarza mantry mass mediów, ale jest mało krytyczny i skłonny do powtarzania nawet najgłupszych twierdzeń tzw. autorytetów, czyli osób przypadkowo obecnie mających dostęp do mediów. Jednym z takich twierdzeń jest hipoteza Maxa Webera sformułowana w 1905 r., że „protestanci sa bogatsi od katolików”. „Zadziwiające, że w ciągu następnych 100 lat dosłownie nikt nie podjął się jakiegokolwiek sprawdzenia czy zjawisko wyjaśniane przez Webera w ogóle istnieje” – niestety to twierdzenie Autora nie jest prawdziwe, a literatura na ten temat liczy wręcz tysiące pozycji, łatwo do niej dotrzeć chociażby przez „Sociological Abstracts”, lub w anglojęzycznej Wikipedii – zob.: http://en.wikipedia.org/wiki/Max_Weber. Startując z tej nieprawdziwej przesłanki Autor proponuje weryfikację hipotezy Webera, wykazuje tendencyjność wcześniejszych weryfikacji (a więc jednak o takowych wie) gdy porównywano ubogą, zsocjalizowaną Polskę pod sowiecką okupacją z najbardziej rozwiniętymi krajami protestanckimi, by tym łatwiej dowieść zasadności hipotezy Webera. Metoda zaproponowana przez Autora jest dużo zasadniejsza: porównanie tempa zmiany dochodu narodowego per capita w krajach o dość jednorodnej przeszłości, bez doświadczeń sowieckiej okupacji, z ewidentną różnicą wyznaniową i do porównania wzięte zostały protestanckie kraje jak W. Brytania, Holandia, Dania, Norwegia, Szwecja i Finlandia, a za katolickie Portugalia, Hiszpania, Francja, Irlandia, Włochy, Austria i Belgia. Dane empiryczne zestawił prof. Angus Maddison z Groningen i dostępne sa na stronie tegoż uniwersytetu. Analizując dane od 1600 do 2003 r., czyli w ciągu 403 lat kraje katolickie zwiększały swój dochód narodowy (PKB) per capita o 0,8% rocznie, a kraje protestanckie dokładnie w takim samym tempie. Podobna metodę zastosował Autor do krajów protestanckich i katolickich z Europy Wschodniej w okresie 17 lat (1989-2006), gdzie dane zdają się świadczyć bardziej na korzyść krajów katolickich. W konkluzji autor stwierdza, ze hipoteza Webera o wyższości gospodarki protestanckiej nad katolicką można miedzy bajki włożyć, a „próby lansowania tezy przeciwnej nie byłyby wcale nieuzasadnione”. Uwaga jp: Bardziej zasadne są dane dotyczące długiego trwania – 403 lat, niż krótkiego – 17 lat.    

DĘBSKI Sławomir, Auctoritas non veritas facit legem ?, « Polski Przegląd Dyplomatyczny » (Warszwa) Nr 4 (37) Maj-Czerwiec 2007, s.5-11. /tekst dostępny na Internecie pod adresem: http://www.pism.pl/zalaczniki/PPD_37_Debski.pdf  ABS – Małgorzata McGrath, konsultacja Jerzy Prus. Warszawski « Polski Przegląd Dyplomatyczny » wydawany jest  przez Polski Instytut Spraw Międzynarodowych,  chyba zastąpił bardzo czerwony miesięcznik „Sprawy Międzynarodowe”, nakład ma mikroskopijny, bo jedynie 450 egz. i przy takim nakładzie nawet nie jest w stanie obsłużyć wszystkich pracowników MSZ. Redaktorem naczelnym jest Sławomir Dębski, w Radzie Programowej zasiadają ludzie zarówno czerwonych życiorysów, jak i poważni badacze. Sławomir Dębski (ur.1971), studiował historie w Krakowie i w Budapeszcie, ma wiele publikacji, jego najważniejsza praca to „Między Berlinem a Moskwą. Stosunki niemiecko-sowieckie 1939-1941” (Warszawa 2003, ss.820),  obecnie jest dyr. PISM, życiorys można znaleźć na Internecie http://www.pism.pl/pracownik_info/id/12. Artykuł stanowi refleksje po posiedzeniu Rady Europejskiej 22-23 VI 2007 o stanowieniu prawa i odwołuje się do słów T. Hobbesa z „Lewiatana”, że „Auctoritas non veritas facit legem” (to władza, a nie prawda, prawo stanowi), co oddaje tez przysłowie „silniejszy ma zawsze racje” i jest fundamentem szkoły realistycznej w polityce. W Brukseli decydowała się sprawa systemu podejmowania decyzji, a Polska wysunęła propozycje ważenia głosu na podstawie pierwiastka kwadratowego z liczby ludności. Stanowisko Polski pod tym względem było dwoiste, raz odwołujące się do obecnej liczby ludności, dwa do liczby jaka byłaby, gdyby nie II wojna światowa, a wtedy zdaniem premiera J. Kaczyńskiego głos Polski winien być liczony nie od c. 40, lecz od 60 mln. ludności. Prezentacja przez Autora (s.8-9) tego punktu była mało precyzyjna, tu warto dodać, że na dwoistości poglądów zwykle wygrywa przeciwnik. Ta propozycja została potraktowana ironicznie przez wiele mediów zachodnich które nie znając historii Polski błędnie uważają, że rozliczenia II wojny światowej zostały zakończone, niestety taka też perspektywa została poparta przez KPA. Autor uważa, że przegrana Polski wynikała z prezydencji Niemiec (od stycznia do czerwca 2007), co daje prerogatywę ustalania porządku obrad i formułowania wspólnego stanowiska, żonglowania informacjami o dynamice różnic w stanowiskach co daje możliwość sporych manipulacji. Niemcy przełamali impas instytucjonalny po klęsce referendów w sprawie Konstytucji dla Europy w 2005 r. we Francji i w Niderlandach, jedyne na co Niemcy zgodzili się to odroczenie momentu podporządkowania decyzjom silniejszego (dla Polski oznacza to obowiązywanie Nicei do 2014 r. oraz opóźnianie przez „rozsądny czas” wejścia prawa europejskiego do Polski czyli tzw. kompromis z Joaniny), tzn. de facto Niemiec i  Francji, wygrywając zarazem w sprawach prerogatyw dla Konferencji Międzyrządowej przygotowującej ostateczny tekst Traktatu Reformującego UE, który po pierwsze nie będzie nazywał sie konstytucja, a więc nie będzie podlegał referendom narodowym, po drugie ma być długi i skomplikowany, by tym bardziej nie mógł podlegać referendum, po trzecie Niemcy chcąc się pozbyć veta ze strony Polski złożyli zupełnie kuriozalny, bezprawny w świetle obecnego prawa europejskiego, antypolski wniosek, by Polski nie było w tej Komisji (gdyby Prezydent  Lech Kaczyński opuścił posiedzenie, to postanowienia Komisji nie mogłyby prawnie wiązać Polski). W Europie media proniemieckie powiadają, że siła Niemiec w UE powinna być proporcjonalna do możliwości płatnicznych Unii, a wtedy Niemcy znaczyliby jeszcze więcej, Dębski podkreśla jednak, że Unia to nie walne zgromadzenie akcjonariuszy spółki, lecz wspólnota suwerennych państw. Jeśli Wielka Brytania rozpisze wybory parlamentarne wiosna 2008 r., to referendum będzie przedmiotem  kampanii wyborczej, konserwatyści będą za. Nie da się uniknąć referendum w Niderlandach, a jeśli tam będzie, to będzie zapewne we Francji. Polska wywalczyła także, że akceptacja Karty Praw Podstawowych nie narusza stanu moralności i prawa rodzinnego, podobne zastrzeżenia zgłosiła Wielka Brytania i Irlandia (s.10). Ostateczna konkluzja Dębskiego brzmi, że „wcale nie tak rzadko zdarza się politykom płacić cenę, której nigdy by nie zaakceptowali, gdyby mogli przewidzieć konsekwencje własnych decyzji” (s.11), a opisany proces negocjacji wskazuje na być może intencjonalne tworzenie dużej presji czasu i sporej niepewności.   Szkoda, że ta zasada szkoły bardziej cynicznej niż realistycznej nie została ukazana w szerszej perspektywie, bo wtedy by się okazało, że nie było sensu wałczyć z zaborami, dwoma okupacjami po 1939 r. Oparcie się zjednoczonej Europy o tak cyniczna zasadę oznacza tylko słabość moralnego fundamentu Europy, a w konsekwencji i jej samej, czemu sprzyjają antychrześcijańskie koncepcje Brukseli.    

MISZALSKI Marian, Od rządu w Londynie – do rządu w Chicago?, „Najwyższy Czas” Nr 5 z 2.02.2008, s.XLIV-XLV. Abs – jp.2008-02-08.  Jeden z najwybitniejszych publicystów polskich, redaktor częstochowskiej „Niedzieli”, warszawskiego „Najwyższego Czasu”, paryskiego „Głosu Katolickiego” - Marian Miszalski  przedstawia groźny możliwy scenariusz co może dalej stać się z Polską, gdy inni są bardzo aktywni by Polskę zlikwidować, a Polacy zbyt bierni by Polskę bronić. Wojna psychologiczna przeciwko Polsce została ogłoszona przez I. Singera ze Światowego Kongresu Żydów w 1996 r., punktem wyjścia rozważań jest drobne wydarzenie z 2003 r., gdy sąd nowojorski odrzucił pozew organizacji żydowskich o zwrocie mienia ocenianego na 65 mld. dol., stwierdzając, że państwo suwerenne jakim jest Polska nie może być pozwane przez sąd amerykański. Po ratyfikacji eurokonstytucji (tzw. traktat reformujący) zmieni się sens polskiej suwerenności, a wtedy ta scedowana na Unię Europejską może nie być wystarczająco silna, by obronić Polskę przed żądaniami zarówno organizacji żydowskich jak i Pruskiego Towarzystwa Powierniczego (neo-Hekata 21 wieku) (chcą 1/3 obecnego terytorium Polski). Trybunał w Strasburgu nie odrzucił roszczeń neo-Hekaty, ale czeka na eurokonstytucję. Te antypolskie posunięcie niektórych organizacji niemieckich czy żydowskich są wspierane przez Moskwę, która chciałaby podziału na nowe strefy wpływów. Scenariusz obecnie rozgrywany podobny jest do scenariusza po 1945, wtedy Polska też miała obiecane wolne wybory, ale pogrom kielecki zorganizowany przez bezpiekę moskiewsko-warszawską miał na celu wywołanie negatywnych nastawień wobec Polski na Zachodzie. Obecnie taką funkcję podobną zdaje się pełnić pisarstwo J. T. Grossa, które też miałoby usprawiedliwić piąty rozbiór Polski. Po 1945 Żydzi mogli wyjeżdzać z Polski, Polacy nie, obecnie wydaje się, że chodzi o totalne zniewolenie Polaków i masowe osadnictwo żydowskie w Polsce, a dobrze rozwijający się dialog chrześcijaństwa z judaizmem w czasach Jana Pawła II obecnie służy do judaizacji chrześcijaństwa jak o tym świadczą refleksje ks. W. Chrostowskiego dostępne na internecie – www.moto.gada.pl, czy koncepcje b. ks. T. Węcławskiego negujące boskość Jezusa Chrystusa. Obecne władze w Polsce widać, że boją się debaty publicznej nad referendum, podejmują ją środowiska niezależne – grupa Niepodległość/Demokracja w Parlamencie Europejskim (europosłowie Witold Tomczak i Urszula Krupa), akcja warszawskiego „Naszego Dziennika” wysyłania kart do Prezydenta RP z żądaniem referendum narodowego. Autor interpretuje katastrofę kadry lotniczej pod Mierosławcem jako atak na kadrę tych, co byli za ścisłą współpracą polsko-amerykanską. Autor zastanawia się czy rząd Tuska robiący czystkę w służbach specjalnych, które po raz pierwszy były budowane w interesie polskim pod kontrolą A. Macierewicza, nie wpisuje się w „graniczną nieodpowiedzialność”. Miszalski konczy słowami „gdy tak mały krok dzieli Polskę od możliwej utraty suwerenności i niepodległości – to już nie kryzys, to sytuacja krytyczna! Graniczna! Krańcowa!” i być może będzie trzeba pomysleć o rządzie emigracyjnym teraz „chyba w Detroit albo Chicago?”. Uwaga J. Prus: Jest to scenariusz hipotetyczny, ale tak jak Hegel powiada, że suma przypadkow tworzy system, tak i tu można by powiedzieć, że suma hipotez tworzy wniosek bardzo kategoryczny, gdy de facto i wniosek winien być hipotetyczny, ale w życiu często tak bywa, że trzeba dzialać w oparciu o niewystarczającą  informację. Wśród pomysłów na przyszlość bardzo wątpliwa jest koncepcja rządu na obczyźnie z centrum w USA, raczej bardziej prawdopodobny byłby internet, dopóki jest wolny. Nie za bardzo wyobrażam sobie zniewolenia totalnego Polaków przy istniejącym internecie, chyba że nastąpi zamach na globalną wolność słowa jaką tworzy internet, a wtedy sprawa polska stanie się jednym z ważnych elementow globalizacji negatywnej, która nie będzie miała szans wygrania, bo „mocno wierzę w to, że ludzi dobrej woli jest więcej …”,  chociaż zdaję sobie sprawę, że nie zawsze ci co mają dobrą wolę są poinformowani. Jeśli te kwestie nie będą wyjaśnione przez zainteresowane strony wszystkim zainteresowanym, to tylko może to zaszkodzić wielu stronom, na czym bez wątpienia zarobi Moskwa, a czy inni - to bardzo wątpliwe.

MISZALSKI Marian, Obywatelskie „nie” dla utraty niepodległości, „Niedziela” (Czestochowa) Nr 6 z 10.02.2008, s.29. Abs – jp. 2008-02-12. Ukazuje się coraz więcej informacji o podpisanym przez rząd D. Tuska w Lizbonie 13.12.2007 r. traktacie reformującym liczącym ok. 300 stron. Informacje docierają powoli, bo tak zostało to zaplanowane by społeczeństwa nie były w stanie zapoznać się z nową eurokonstytucją. Jeśli traktat zostanie ratyfikowany, to „Polska utraci suwerenność i stanie się tylko częścią składową nowego państwa – Unii Europejskiej,  która do tej pory pozostaje tylko związkiem państw suwerennych ojczyzn”. Do Grupy Niepodległość/Demokracja działającej w Parlamencie Europejskim wchodzą europosłowie z Wielkiej Brytanii, Francji, Szwecji, Holandii, Irlandii, Grecji, Danii, Czech oraz 7 europosłów z Polski: Dariusz Grabowski, Urszula Krupa, Bogan Pęk, Mirosław M. Piotrowski, Boguslaw Rogalski, Witold Tomczak, Andrzej Zapałowski. Opracowali broszurę pt. „Eurokonstytucja czyli Traktat Reformujący Unię Europejską. Studium manipulacji” ukazującą jak Polska traci niepodległość i stanie się podległa prawu europejskiemu i bezbronną wobec roszczeń niemieckich i żydowskich, co ozaczałoby majątkowy rozbiór Polski. Autor był na jednym ze spotkań z europosłem Tomczakiem, zebrani byli skrajnie oburzeni postępowaniem obecnych władz, które zatajają przed społeczeństwem prawdę o Polsce. Art. 125 Konstytucji RP nakazuje referendum, a 126 powiada, że „Prezydent Rzeczypospopolitej stoi na straży suwerennosci państwa” i w ogole taka sprawa nie powinna się pojawić, ani jako ograniczenie suwerenności, ani tym bardziej jej likwidacja. Wysokonakładowe media niezlustrowane pomijają najważniejsze dla Polaków sprawy, jednocześnie rośnie oddolny ruch obywatelski domagający się referendum, ok. 200 tys. osób wysłało do Prezydenta RP list w tej sprawie, dostać go można na stronie www.x09.eu. Najważniejszy temat spychany jest w niebyt medialny, na zebraniach ludzie powiadają wręcz o zdradzie narodowej. Uwaga jp: Referendum jest potrzebne, ale jego znacznie uważam ze jest ograniczone. Dwa pytania są tu istototne, po pierwsze czy zasada zwierzchnictwa narodu może podlegać głosowaniu czy referendum? Mielibyśmy wtedy sytuację, że w sprawie niepodległości można głosować i jeśli wiekszość chciałaby być niewolnikami, to trzeba się z tym zgodzić. Po drugie, gdyby Unia gwarantowałaby, że żadne roszczenia wobec Polski nie będą wysuwane, to czy wtedy moglibyśmy zrezygnować z niepodległosci? Moja odpowiedź na obydwa pytania jest kategorycznie „nie” i myślę, że jest to minimalne principium polskiego ruchu niepodległościowego.

MUSIAL Bogdan, Kto się wzbogacil na majątku Żydów, „Rzeczypospoplita” z 19-20.01.2008, s.A26-A27. B. dyr. Żydowskiego Instyututu Historycznego Feliks Tych miał twierdzic, że ok. 1 mln.  polskich rodzin miało skorzystać z majątków Żydów zamordowanych podczas wojny, podobnie pisze „Wprost” z 20.01.2008, jest to także jedna z głównych też „Strachu” J. T. Grossa. Historyk specjalizujący sie w tej tematyce, co nie zostało zaznaczone w „Rz”, dr Bogdan Musiał pisze, że twierdzenia te są nieprawdziwe i całkowicie zmyślone. Trzeba pamiętać, że okupacja niemiecka to była systematyczna grabież ziem okupowanych, już w pierwszych tygodniach wywieziono do Niemiec 25 tys. wagonów zagrabionych rzeczy, podobnie było pod okupacją sowiecką, ale danych dokładnych brak. 19 X 1939 r. Hermann Goring powołał Główny Urząd Powierniczy Wschod (Haupttreuhandstelle Ost = HTO) zajmujący się konfiskatą polskiego majątku państwowego oraz prywatnego polskiego i żydowskiego, grabieżcza funkcja niemieckiej gospodarki okupacyjnej rozszerzona zostala na własność rolną i leśną, co podlegało Wschodnioniemieckiej Spółce z o.o. ds. Gospodarki Wiejskiej, Ziemie Wschodnie (Ostdeutsche Landebewirtschftugsgesellschaft mbH, Ostland = ODG) utworzonej  12 II 1940 r. przez Heinricha Himmlera. HTO i ODG przejmowały cały majątek państwa polskiego, samorządów, wszelkich organizacji, własność gmin polskich i żydowskich; skonfiskowane zostały w 90% zakłady rolne i przemysłowe, kredytowe i transportowe Polaków i Żydów; zarekwirowano 500 tys. wyposażonych mieszkań. Beneficjentami byli NSDAP, Wehrmacht, SS i inne organizacje niemieckie, ofiarami tej grabieży byli obywatele państwa polskiego, w odpowiednim procencie także Żydzi. W Generalnym Gubernatorstwie (= GG) konfiskacie podlegał majątek państwowy, prywatny w mniejszym stopniu niż na ziemiach zaanektowanych, chociaż konfiskacie niemieckiej podlegały majątki żydowskie, osób, które wyjechaly, w ramach represji za przynależność do ruchu oporu, na wsi za niezrealizowanie dostaw obowiązkowych. Niemcy przejęli w GG ok. 1/3 całej własności. Grabieżą kierowało Biuro Powiernicze, które do 1941 r. skonfiskowało 40 tys. działek i wiekszość zakładów, w tym ok. 100 tys. żydowskich przedsiębiorstw handlowych. Obroty rzemiosła w GG w 1941 r.  spadły o 63% w porównaniu do 1938 r., a najlepsze przejmowali niemieccy poszukiwacze przygód (np. Oskar Schindler), lub volksdeutsche. Od 1942 r., gdy rozpoczęło się masowe mordowanie Żydów równolegle następowała też i konfiskata przez Niemców ich majątkow. Niemcy rościli sobie prawo do całej własności żydowskiej, nakładano na gminy żydowskie wysokie kontrybujce. Za plądrowanie pozostawionych domów groziła kara śmierci lub obóz. Po wymorodowaniu Żydów w GG doszło do sporu między Hansem Frankiem i Heinrichem Himmlerem do kogo ma należeć zakwestrowana własność, obydwaj mieli spore plany, pogodzili się dopiero w 1944 r., ale ten spór spowodował, że skonfiskowane nie zostało formalnie wywłaszczone, a w konsekwencji nie mogło być sprzedane, a więc pozostawało w ręku niemieckim. Byli szmalcownicy, ale to był margines (a nie cos masowego jak niektórzy twierdzą) pasożytujący na Polakach i Żydach, szmalcownictwo było zagrożone karami przez państwo podziemne. Wejście Sowietów spowodowało nowa falę grabieży, PKWN unieważnił niemieckie konfiskaty, wprowadził wlasne. Obywatele państwa polskiego, w tym Żydzi, musieli opuszczać Kresy zaanektowane przez Zwiazek Sowiecki, [ chyba że przyjmowalli obywatelstwo sowieckie ], ich własność była konfiskowana. Na Kresach zaanektowanych była połowa z 3 mln. polskich Żydów, a więc nie jest prawdą, że 3 mln. polskich chłopów wprowadziło się do domów żydowskich, bo połowa z tych domów była na kresach. Przemysł i handel zostały upaństwowione (w tym mienie żydowskie), kierowali tym Hilary Minc i Jakub Berman, którym antysemityzmu nie można zarzucić, bo sami byli Żydami, ale w debacie powojennej w ogóle nie pojawia się problem mienia. Z żydowskiego mienia pozostały nieupaństwowione grunty, domy zwykle były w stanie ruiny. Jeżeli nie zgłaszali się spadkobiercy, to własność przechodziła w ręce komunistycznego państwa, a „dochody z nich wpływały do kas komunistycznego państwa, którego celem nie było przecież dobro polskiego narodu, lecz jego pacyfikacja. Jeżeli zgłaszali się jednak spadkobiercy ofiar Holokaustu mogli dysponować gruntami. Najczęściej je sprzedawali i wyjeżdzali”. Czasami dochodziło do oszustw, niektórzy twierdzili, że byli ofiarami Holokaustu i wyłudzali, taki jest przypadek Eliasza Grądowskiego, świadka Grossa, który wyłudzil przy współudziale Polaków i Żydów kilka działek w Jedwabnem. „Skąd biorą się te liczby – milion polskich rodzin lub trzy miliony polskich chłopów, którzy mieli wprowadzić się do żydowskich mieszkań – jest zupełną zagadką. Powstaje zatem pytanie, dlaczego te liczby zostały wymyślone, a historia dotycząca mienia po zamordowanych Żydach jest tak radykalnie fałszowana”. Uwaga jp: Dane statystyczne jakimi operuje Autor czasami, chociaż nie w głównym rozumowaniu - nie są konkluzywne i łatwo porównywalne, ale to wynik zaniedbań wynikłych z braku badań historycznych, czy tez powstrzymywania takich badań w czasach PRL; nawet w III RP była to tematyka zaniedbana, wyjątkiem było opracowanie z inicjatywy ówczesnego prezydenta m. st. Warszawy Lecha Kaczyńskiego danych dotyczących stolicy, ciagle brak opracowania strat w II wojnie światowej w skali państwa.

ŚRODA Magdalena, PiS – oni wszyscy z nas, „Gazeta Wyborcza Świąteczna” z 24-25.11.2007, s.22. ABS – Jp.2007-12-02. Autorka, ukończyła filozofie, feministka, ateistka, skandalista, miała ambicje bycia czarownica (GW” 2.01.2006, tekst jest na internecie). Jest prof. w Zakładzie Etyki Instytutu Filozofii UW, biografia dostępna w Wikipedii pod adresem http://pl.wikipedia.org/wiki/Magdalena_%C5%9Aroda. Szkic dotyczy Prawa i Sprawiedliwości, ale autorka powątpiewa w realne istnienie tej partii politycznej, bo w ciągu 2 lat nikogo takiego nie spotkała, z tego też wnosi, że to „wirtualna grupa”. Możnaby powiedzieć, że to skrajna arogancja Autorki i medium pomijające 32% wyborców, czyli ok. 5 mln. Polaków. Dalsze dywagacje Autorki oscylują wokół wydumanej, no bo nie realnej, jak sama przyznała wspólnoty powołanej przez J. Kaczyńskiego, której przypisuje wszystko co najgorsze (”wielkie stowarzyszenie ludzi na „nie”; stowarzyszenie niezadowolonych; nie tyle wspólnota, ile raczej stowarzyszenie rozmodlonych rodzin (i to wcale nie tradycyjnych); nieufni, podejrzliwi, pasywni, nieczuli, boją się przyszłości, dekoracyjnie religijni, pragną ojca, „wodza” i władzy, wierzą w fasadowy charakter wartości. etc.) i wokół jego przeciwników z PO, którym nie szczędzi ocen pozytywnych. Ciekawe, że w tym przypisywaniu cech negatywnych tak się rozpędziła Autorka, że zarzuca tej wspólnocie iż tylko raz do roku daje pieniądze na Wielka Orkiestrę Świątecznej Pomocy, co jest mało prawdopodobne w przypadku PiS, gdzie raczej wspiera się katolickie ośrodki charytatywne. Jej ujęcie roli Kościoła w Polsce oddaje słowami: „Żyjemy w kraju fundamentalistycznym, gdzie Kościół gra absolutnie priorytetową rolę … W Polsce nie ma problemów etycznych, są wyłącznie dyktaty Kościoła … nie ma w Polsce debat” – tak pisze Autorka w „Gazecie Wyborczej”, która widocznie słabo czyta nawet gazetę do której pisze (nie mówiąc już bardzo zróżnicowanej opinii publicznej w Polsce), bo mogłaby trochę debat zaobserwować, ale widocznie jak pisze atakując to co jej niemile, to nawet i głupstwa tam puszczą. Według Autorki nie jesteśmy tolerancyjni, bo nie szanujemy praw homoseksualistów, zbytnio wierzymy w świętość rodziny, a są przecież rodziny patologiczne, chociaż Autorka nie rozwinęła  iloczynu tego zagadnienia, czyli do jakiego stopnia rodziny homoseksualne są patologiczne, no bo jeśli są, to czy dalej ma zobowiązywać tolerancja czy już nie i czy tolerancja patologii jest rzeczywiście jakąkolwiek cnotą? Autorka zarzuca zwolennikom PiS „fasadowy charakter wartości”, to jej deklaracja, że pisze o tym z czym się nie spotkała od dwóch lat jest zaprzeczeniem rzetelnego dziennikarstwa.  

SZALAŁA Kazimierz, Pierwszy kodeks etyczny, “Niedziela” (Częstochowa), Nr 6 z 6.02.2008, s.16-17. Najstarszym tekst etycznym regulującym zawód lekarza jest przysięga Hipokratesa, niektóre watki pojawiają się w Kodeksie Hammurabiego, ale tam są regulacje prawne, a nie etyczne. Etyka jest sfera pozytywnej refleksji nad godziwym działaniem i pozostawia wolność wyboru, a prawo to zbiór nakazów obwarowanych sankcjami z ograniczona wolnością wyboru. Przysięga Hipokratesa jest pierwszą etyczną regulacją zawodu zaufania publicznego z podkreśleniem szacunku wobec nauczyciela oraz człowieka i ochroną jego od poczęcia do naturalnej śmierci, co było powodem ataków lekarzy progresistów zarzucających nieaktualność przysięgi także w przypadku zakazu leczenia kamicy, ale w przysiędze jest nie tyle zakaz, co nakaz by robili to ludzie zajmujący się tą chorobą. Jedyna sankcja w tej przysiędze, to sankcja moralna związaną także z inwokacją do bogów Apollona, Asklepiosa i Hygei, co w chrześcijaństwie było zmienione na Trójcę Przenajświętszą (tak w przysiędze Hipokratesa Akademii Krakowskiej z 15 w.), która to inwokacja przetrwała do 19 w., później zaczęto odwoływać się do doniosłości samego zawodu. Autor, lekarz z Wilna, nakłonił swe środowisko do starej przysięgi w 1998 r.  

TAUBES Jacob, Lewiatan jako śmiertelny bóg. O aktualności Tomasza Hobbesa, „Krytyka Polityczna” (Warszawa) 13 (Lato 2007), s.210-215. Przeł. z niem.  Michal Sutowski, tekst z: TAUBES Jacob (ed.), Der Fürst dieser Welt. Carl Schmitt und die Folgen, 1983 Wilhelm Fink Verlag; 2 wyd.1985. ABS opr. Jerzy Prus. Warszawski „Kwartalnik Polityczny“ wydawany jest przez Stowarzyszenie im. S. Brzozowskiego, wspierane przez Fundację Batorego, red. nacz. jest Stanisław Sierakowski, reprezentuje kierunek który można by określić jako globalizujacą się lewicę. Jacob Taubes (1923-1987), niemiecki socjolog religii, znawca religii żydowskiej, wywodzący się z rodziny rabinów, był uczniem znawcy kabały Gershoma Sholema, przyjacielem małżeństwa egiptologów Aleidy i Jana Assmanna, z którymi wydał dwie książki (jego życiorys można znaleźć na Internecie w „Wikipedii”, lepszy jest w wersji niemieckiej niż angielskiej – zob. http://de.wikipedia.org/wiki/Jacob_Taubes ). Taubes  napisał książkę „Der Fürst dieser Welt”, tym określeniem M. Luter określał diabła, poświęconą analizie klasycznej pracy T. Hobbesa, która ciągle wymyka się jednoznacznym klasyfikacjom. Wydawało się, że idea teokracji zgasła wraz z Oświeceniem, okazuje się, że jest ciągle żywotna, a aktualność tego sporu nakazuje powrócić do myśli Hobbesa i jego „Lewiatana” opublikowanego w 1651 r., w 3 lata po zakończeniu wojny 30-letniej. Państwo dlań to rezultat powstrzymania walki wszystkich ze wszystkimi, poddania się woli suwerena, który przybiera postać mitycznego „Lewiatana”, to „machina machinorum” mająca monopol na przemoc wewnętrzna i zewnętrzną, czuwa nad pokojem i formą kultu religijnego. Ważną sprawą był właśnie ten kult religijny, bo wojna 30-letnia była religijną, bo tak jak religia należy do istoty człowieka, to też należy i do istoty państwa. Wydaje się, że Hobbes idzie w innym kierunku niż Monteskiusz ze swym podziałem władzy, Kant z uzasadnieniem prawa do oporu wobec władzy czy doktrynami o rozwijaniu się państwa, dlatego niektórzy widzieli w „Lewiatanie” ideologię totalitaryzmu, bo „nie ma mu równego na ziemi” (Hi.41:25), pod koniec życia Hobbes powracał do tej myśli powiadając, że Lewiatan jest jedyną przeciwwagą dla Behemota, bo państwo to jeden potwór, rewolucja drugi. Na te słowa z Księgi Hioba będące mottem „Lewiatana” zwrócił uwagę Carl Schmitt uważając że tu zawiera się wyjaśnienie tajemnic Hobbesa i z dodaniem tego co było na okładce „non est potestas super teram quae comparetur ei”. Państwo okiełznało walkę wszystkich ze wszystkimi poprzez umowę i tak powstaje bóg śmiertelny czyli państwo dla którego rozgraniczenie religijne – sekularne jest niebezpieczne, bo rozgraniczając państwo pozbawia siebie władzy. Człowiek człowiekowi wilkiem zostaje uczłowieczony przez Lewiatana, co Hobbes przyrównuje do uczłowieczenia Boga w Chrystusie, ale chyba dalsze rozważania powstrzymywał duch agresywnie antyreligijnego Oświecenia. Uwaga jp: Warto skonfrontować te idee ze szkicem autora orientacji prawicowej – zob.: Adam Wielomski: Thomas Hobbes w niemieckiej filozofii politycznej, dostępnym pod adresem: http://www.konserwatyzm.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1013&Itemid=99    

URETA José Antonio, Współczesne prześladowania religijne w świetle Orędzia Fatimskiego, Referat na IV Kongresie Konserwatywnym, Kraków  13 października 2007 r. Tekst = http://www.piotrskarga.pl/ps,1032,5,0,9,I,informacje.html. ABS – jp 2008-02-19.  Wielu uważa, ze Orędzie Fatimskie to zamknięty rozdział, Autor jest odmiennego zdania, gdyż jeszcze nie wypełniły się zapowiedzi masowych prześladowań chrześcijan, ale „Portae inferi non praevalebunt” i po tym okresie nastanie czas pokoju i nawrócenia Rosji, oraz uważa, że ciągle czekamy na 7 objawienie i na początek ery Maryjnej. Moralność opiera się na Piśmie Świętym, ale teraźniejsze ścieżki prostują ludzie obdarzeni charyzmatem przepowiadania (prorocy). Obecnie ciągle podnosi się stopień zepsucia moralnego i należy spodziewać się wielkiego prześladowania Kościoła, większego niż za czasów rebelii międzynarodówki komunistycznej w Hiszpanii , gdy zamordowanych zostało 6845 osób z kleru katolickiego. Obecnie Kościół katolicki jest najbardziej prześladowany w Chinach, w Wietnamie oraz w krajach islamu. Zjednoczona Europa wyrzeka się tradycji chrześcijańskiej, a zalecenie 1804 z 2007 r. Parlamentu Europejskiego stawia demokrację ponad religię i domaga się by religie podporządkowały się temu, co demokracje ustanawiają w tym kontrowersyjną Kartę Praw Człowieka. Patriarcha Aleksy II trafnie ujął jej istotę, że to nowa generacja praw człowieka, które zaprzeczają moralności, a Ojciec Święty Benedykt XVI uważa, że prawo naturalne jest ważniejsze niż to co uważa większość nawet najbardziej demokratyczna. W konsekwencji może się pojawić zagrożenie dla wolności słowa dla przeciwników. Obecnie Zjednoczona Europa z coraz bardziej scentralizowanymi mediami obawia się woli większości wyrażanej w referendum i Europie chce się narzucić rzekomo demokratyczny paradygmat mniejszości. Tak jest w przypadku tej karty praw, która broni homoseksualistów, ale nie chce chronić społeczeństwa przed nimi. W konsekwencji protesty religii przeciwko aborcji, uprzywilejowaniu homoseksualistów itp. mogą być traktowane jako czyny kryminalne. Przewiduje się także wykluczenie „klauzul sumienia”, co oznacza, że pełną para Europa prze ku dyktaturze relatywizmu i demoralizacji, a to oznaczać będzie wcześniej czy później prześladowanie Kościoła.

WIELOMSKI Adam, O Wielkiej Partii Prawicy, „Najwyższy Czas” Nr 48 z 1.12.2007, s.XLIX. ABS – Jp.2007-12-02. Jest pustka ideowa na prawicy, gdyż program PiS nie jest spójny. Według Autora ideologia PiS to pomieszanie haseł prawicy, silnego państwa i populistycznego socjalizmu oraz pragmatyki nokautującej partie prawicowe, w tym zupełna destrukcje LPR, Liga Prawicy Rzeczypospolitej dostała 1,3% poparcia, w tym UPR miał 1%, LPR tylko 0,28% i 0,02% to wirtualny elektorat Prawicy Rzeczypospolitej. Obecnie prawica nie jest ukrystalizowana ideowo, chociaż widać niezadowolonych z PiS, ale gdy poparcie dla tej formacji spadnie do 15%, to będzie czas by zacząć budować nowa formacje (Autor nie zaznacza, ze podczas wyborów 21 X 2007 PiS miał poparcie 32%, obecnie ok. 25%). Dynamika taka była w przypadku AWS, gdy ludzie nie chcieli glosować na Krzaklewskiego i Buzka, narastał bezpański elektorat szukający partii na prawicy, co wykorzystał PiS, a co teraz może się przydarzyć PiS, gdyz PiS J. Kaczyńskiego wszedł na drogę czystki partyjnej, która zniszczyła LPR R. Giertycha. Giertych był przekonany, ze zawładnął prawicowym elektoratem i zaczął eliminowac niepewnych i niezdyscyplinowanych, których przejmowal Kaczyński, lacznie z Radiem Maryja. W ten sposób Kaczyński stracil Marcinkiewicza, Marka Jurka, Kazimierza Ujazdowskiego (środowisko Przymierza Prawicy), Pawla Zalewskiego (prawe skrzydlo Uni Wolności), niezależnych analitykow jak L. Dorn, a wtedy Kaczyński może pozostac tylko ze J.Szczypinska, P. Gosiewskim, K. Putra, K. Karskim, czyli  „trzecia liga”, prawica na poziomie powiatowym (określenie J. Bartyzela). Momentem kluczowym szansy dla PiS było poparcie Radia Maryja dysponującego elektoratem 6% (= 20% elektoratu prawicowego), co zarazem oznaczalo marginalizacje LPR. Obecnie Radio Maryja krytykuje PiS ze nie realizowal postulatow katolickich, tak wiec sygnal wyjdzie z Torunia.  

Uwagi (jp): Rozumowanie Wielomskiego uwzglednia fakt mocnej pozycji PiS wskutek dofinansowania z budżetu panstwa czego nie będzie miala nowa prawica, nie uwzglednia silnego oparcia w obozie prezydenckim, nie uwzglednia pozostawania w PiS ciagle wielkich politykow jak J. Olszewski, Z. Romaszewski czy A. Macierewicz czyli diagnoza J. Bartyzela jest przedwczesna, oraz Wielomski widocznie wychodzi z zalozenia o niereformowalności PiS, co nie jest oczywiste. Tym niemniej Wielomski ma racje mówiąc o progu 15%, chociaz istotna wtedy będzie dynamika czy przy takim poparciu ciagle mieć będziemy tendencje spadajaca, czy wzrastajaca. Utrata L. Dorna może być dla PiS szczególnie bolesna, bo jego analiza przemian socjologicznych jest jedna z najprecyzyjniejszych w Polsce.

ZIELIŃSKI Tadeusz, Czy Pan Jezus był Żydem?, "Pion" (Warszawa) nr 17 z 30.04.1939, s.5; fragmenty przedrukowane w: "Merkuryusz Polski Ordynaryiny" (Warszawa) Nr 24 (274) z 21.05.1939, s.648-649. Polemika zob.: PIWOWARCZYK Jan, "Problem Chrystusa", "Tygodnik Powszechny" 6 (1950), nr 15/16, s.1-2. ABS -  jp 5.12.1996. Jezusu Chrystus był z pochodzenia Galilejczykiem, a nie Judejczykiem. Galilea była zamieszkana przez szczepy Neftalim i Zabulon, a wedle legendy miały wywodzić się od związku Jakuba z niewolnicami jego żony, a więc miały nieczysto izraelski charakter. Za czasów proroka Izajasza Galilea była uważana z izraelskiego punktu widzenia za dzielnicę pogańską (cf. Iz. 9:1), gdzie jest mowa o "Galilei pogańskiej" hebr. Galil-hag-gojim. Judaizacja czasów Ezdrasza i Nehemiasza pozostawiły na boku i Galileę i heretycką Samarię, dopiero za czasów Machabeuszy (II w.p.n.e.) przypomniano sobie o Galilei, ale próba judaizacji przez Szymona Machabeusza skończyła się tym, że Żydów wyprowadził on z pogańskiej Galilei (I Mach. 5: 14-23). Za czasów syna Szymona - Jana Hyrkana udało się Judejczykom opanować Samarię i dotrzeć do granic Galilei, którą opanować chcial syn Hyrkana - Arystobul I, ale który opanował jedynie Itureę sąsiadującą z Galileą od strony północno-wschodniej (Józef Flawiusz, Antiq.XIII:11). Dopiero od ok. 100 p.n.e. zaczyna się judaizacja Galilei, czyli nawrócenie na zakon Mojżesza, czyli po pierwsze przymusowe obrzezanie (tu musiały być spore zastępy operatorów), po drugie utrzymania synagog (zastępy rabinów), a więc to były dwie napływowe grupy ludności, natomiast nie rzemieślnicy, których gęsto zaludniona Galilea miała i obcych nie potrzebowała, a ponieważ ojciec Jezusa - Józef nie był rabinem, lecz cieślą, więc nie tworzył elementu napływowego, lecz miejscowy, innymi słowy, że "Żydem w znaczeniu etnograficznym nie był" - konkluduje prof. Zieliński.

Polski epizod Johna Northa Willys’a (1873-1935)

          Urodził się 25 X 1873 r. w Canandaigua położonym na w stanie Nowy Jork, na północnym krańcu jeziora Canandaigua, wchodzącego w skład malowniczego regionu  Finger Lakes. Był synem Davida Smitha Willysa, ceglarza, i Lidii North. Rósł w Elmira, położonym przy drodze nr 17, nad rzeką Chemung, 80 km na zachód od Binghamton, na południe od Finger Lakes, oddalonego od Canandaigua gdzieś o 100 km. Elmira była i pozostała małym miasteczkiem w stanie Nowy Jork, pod koniec XIX wieku miała 30 tys. mieszkańców – tyle ma i obecnie –  najwięcej prawie 50 tys. liczyła w latach 50-ych XX wieku. W „Wikipedii” mamy 21 osób rozsławiających to miasteczko, zabrakło wśród nich Willysa; jest za to „ojciec literatury amerykańskiej”, Mark Twain, który urodził się gdzie indziej i gdzie indziej zmarł, ale pochowany został w grobowcu rodzinnym swej żony, która właśnie z Elmiry pochodziła.           Już jako młody chłopiec przejawiał dwie fascynacje: pierwszą do handlu, drugą do samochodów. Mając 15 lat, przekonał rodziców by pozwolili mu kupić połowę pralni w sąsiednim miasteczku; po roku sprzedał ją z zyskiem. Był urzeczony możliwościami bardzo dynamicznego nowego przemysłu – motoryzacyjnego. Była to trzecia fascynacja komunikacyjna Ameryki – po koniach i kolei, przyszła kolej na samochody, i gdyby na historię Ameryki spojrzeć poprzez dzieje jej środków komunikacji, to bez wątpienia byłyby to dzieje innowacyjności na skalę światową, i im bliżej naszych czasów, to wyraźniej to widać, szczególnie gdy dodamy do tego, po samochodach, – samoloty, później technikę rakietową i wreszcie Internet, ale tą dygresje warto rozwinąć szerzej, przy innej okazji.           Chciał studiować prawo, ale śmierć ojca zmusiła go do biznesu następnego, handlował rowerami, ale i popełnił istotny błąd: zbyt łaskawie udzielając za wiele kredytów. W 1897 r. ożenił się z Isabel Van Wie, z którą miał jedną córkę. W 1899 r. nabył swój pierwszy samochód i spostrzegł, jak przemysł samochodowy szybko niszczy przemysł roworowo-motocyklowy.           Dostrzegł, że dobrym biznesem była dystrybucja samochodów; w 1906 r. założył American Motor Car Sales Company w Elmirze, sprzedawał samochody Overland, a gdy Overland Motor Car Company z Indianapolis stanęła w obliczu bankructwa – nie tylko wskutek paniki na rynkach finansowych 1907 r. Willys ją uratował. Zjawił się tam w 1907 r., miał jedynie 7500 pożyczonych dolarów.  Firma była zadłużona na 80 tys. dolarów. Zebrał 10 tys. dolarów na konieczne płatności, resztę kredytodawców przekonał, by zaczekali na pełną spłatę swych należności. Był prezesem, skarbnikiem i kierownikiem sprzedaży. Szybko doprowadził do rentowności firmy w wysokości 50 tys. dolarów. W następnym roku zarobił pierwszy milion dolarów. Firma produkowała lekkie, tanie samochody, takie jak: Willys-Overland, Willys-Knight i Willys Whippet. W 1909 r. zakupił upadającą Pope-Toledo i połączył z Overlandem, w ten sposób powstała firma Willys Overland Company z siedzibą w Toledo, Ohio. Szybko wzrastała produkcja, za pieniądze pożyczane z banków w Toledo i Nowym Jorku kupował przedsiębiorstwa produkujące części. W latach 1912-1918 Willys-Overland był drugim samochodem za Fordem i zagrażał Modelowi T, będąc lepiej wyposażonym, silniejszym i tańszym. W latach I wojny światowej Willys-Overland otrzymał największe kontrakty wojskowe na ciężarówki i silniki lotnicze. Podobnie jak Henry Ford dbał o swych pracowników, wrażliwy na ich losy, współorganizował i wspierał także rozrywki dla nich, zabawy, gry sportowe, konkursy itp.  Zawsze elegancki, tryskał optymizmem i energią, zbierał obrazy, gobeliny, meble.           Okres po I wojnie światowej wprowadził perturbacje z przestawieniem się gospodarki z cyklu wojennego na cykl pokojowy. Jego nowa Willys Corporation poczyniła szereg inwestycji kupując Curtiss Aeroplane & Motor Corporation i Moline Plow Company. Na początku 1920 r. bankierzy narzucili mu Waltera P. Chryslera na wiceprezydenta i głównego menadżera Willys-Overland, ten szybko zreorganizował produkcję, dokonał licznych oszczędnościowych cięć, zwiększył sprzedaż. W 1922 r. bankierzy z Toledo i przychylnie nastawieni sędziowie przywrócili Willysowi pełną kontrolę na Willys-Overland, a Walter Chrysler założył w tym samym roku własny biznes, przejmując część kadry inżynierskiej Willys-Overland.           Przyjaźń z inżynierem Charlesem Y. Knightem zaowocowała wprowadzeniem istotnej modyfikacji w silnikach samochodowych, czyli silnika z zaworem tulejowym (sleeve valve engine). W latach 1914-1933 sprzedano pół miliona samochodów Willys Knight. Silnik Knighta był używany i przez innych producentów samochodów, ale najpopularniejszym był Willys Overland. W 1927 r. wyprodukowano 100 tys. czterocylindrowych Willy Wippet kosztował 495 dolarów i był głównym konkurentem dla Forda i Chevroleta. Na początku 1929 r. sprzedał za 21 mln. dol. Willys Overland Company. Wkrótce wybuchł Wielki Kryzys Gospodarczy, produkcję Whippetów wstrzymano w 1931 r.  Z przekonań politycznych Republikanin, był delegatem na Republican National Convention w Ohio w 1916 r. W 1928 r. był jednym z głównych kontrybutorów w kampanii prezydenckiej Herberta Hoovera, który został 31 Prezydentem Stanów Zjednoczonych (1929-1933). 18 stycznia 1930 H. Fish, członek komisji spraw zagranicznych Izby Reprezentantów, przedstawił projekt podniesienia stosunków dyplomatycznych Polski i Stanów Zjednoczonych z poselstwa na ambasadę. Prezydent nominował Alexandra P. Moore’a na pierwszego ambasadora Stanów Zjednoczonych w Polsce, nominację zatwierdził Senat 1 lutego, ale 17 lutego Moore zmarł  (Pastusiak L., Prezydenci amerykańscy wobec spraw polskich, Warszawa 2003, str. 85). Pierwszym ambasadorem Polski w Stanach Zjednoczonych został Tytus Filipowicz (od 30 stycznia 1930 do 31 grudnia 1932), którego ta nominacja zastała, gdy pełnił funkcję ministra pełnomocnego w Waszyngtonie. W marcu 1930 r. John North Willys został powołany przez Prezydenta Stanów Zjednoczonych Herberta Hoovera na stanowisko ambasadora Stanów Zjednoczonych w Polsce. Pełnił tą godność do maja 1932 r.   4 czerwca 1931 r. Prezydent Ignacy Mościcki odsłonił w Poznaniu pomnik Prezydenta Woodrow Wilsona podarowany przez Ignacego Paderewskiego. W ceremonii nie mógł wziąć udziału Prezydent Stanów Zjednoczonych Herbert Hoover, ale w imieniu Prezydenta list odczytał ambasador Willys. (J. Lerski, Herbert Hoover and Poland. A Documentary History of a Friendship, Stanford CA 1977, p.36, 100, gdzie tekst listu Prezydenta Hoovera). Wróciwszy do biznesu automobilowego w 1932 r., ponownie ocalił firmę od koszmaru kryzysu gospodarczego, ale nie obyło się bez istotnych cięć: zrezygnował z silnika Knight, wprowadził spartańską wersję samochodu zwanego “Willys 77”. Skonstruował popularnego „Jeepa”, używanego przez Armię Amerykańską; i na nich Amerykanie wyzwalali Europę od nazistowskiego barbarzyństwa w II wojnie światowej. W 1934 rozszedł się ze swą żoną, w tym samym roku ożenił się powtórnie z Florance Dingler Dolan. W maju miał atak serca, w sierpniu – wylew; zmarł 26 VIII 1935 r. w swym domu przy 4643 Waldo Avenue w Riverdale-on-Hudson (czasami jest informacja, że w Nowym Jorku), pochowany na Kensico Cemetery w Valhalla NY. Pozostawił córkę zamężną za Jose de Landa w Nowym Jorku.  W nekrologu, jaki ukazał się w „New York Times”, przyrównano karierę J.N. Willysa do kariery magnata motoryzacyjnego Samuela Dodswortha, wymyśloną przez Sinclaira Lewisa.

Nota bibliograficzna

Nie pozostawił papierów osobistych, ale spore są zbiory prywatne i biznesowe w Toledo Public Library i w National Automotive History Collection w Detroit Public Library. Najlepszym ujęciem kariery w przemyśle samochodowym jest szkic Beverly Rae Kimes, John North Willys: His Magnet­ism, His Millions, His Motor Cars, “Automobile Quarterly” 17 (3d quarter 1979): 296-321. Krótka biografia pióra George S. May ukazała się w pracy pod jego redakcją: The Automobile Industry, 1896­-1920, 1990. Powstanie i upadek Willys-Overland opisał John B. Rae: American Automobile Manufacturers: The First Forty Years (1959). B. C. Forbes poświęcił rozdział Willysowi w “Men Who Are Making America” (1917, 1919), o jego kolekcji sztuki pisał  Ralph Flint, John N. Willys Collection, “International Studio” (Feb. 1925), p.363-74. Obituaria ukazały się w “New York Times”, Aug.26, 1935, p.15; “New York Herald-Tribune”, “Toledo Blade”, “Toledo Times” wszystkie z 26 VIII 1935. Zwięzły biogram ogłosił Patrick J. Furlong w „American National Biography” vol.23, p.549-559 pod red. J.A. Garraty i M.C. Carnes. Podstawowe dane są m.in. w „Concise Dictionary of American Biography” ed. by Joseph G.E. Hopkins, NY1973 (2nd ed.), p.1180. David J. Wilkie, Esquire’s American Autos and Their Makers, 1963, p.126, 127 zawiera ciekawy materiał ilustracyjny. Na internecie zobacz: http://clubs.hemmings.com/clubsites/wokr/gallery/jn_wil.htm ; Archival Chronicle December 2000 = http://www.bgsu.edu/colleges/library/cac/ac0012.html. Historia jeepa jest chronologicznie ujęta na website http://www.vintagejeeps.net/jeep_history.asp, tam tez bogate zbiory fotograficzne.

 

 

 

Spotkania Klubu