Witaj w PrusPresents

 

Klub Jagielloński
im. św. Kazimierza

Pierwsze spotkanie Klubu Jagiellońskiego im. św. Kazimierza odbylo sie 14 listopada 2007 r. w Kosciele pw. Św. Kazimierza w Newark dzieki uprzejmości proboszcza ks. dr Andrzeja Ostaszewskiego, z inicjatywy Stanislawa Śliwowskiego i Jerzego Prusa. Zebranych powitał proboszcz ks. Andrzej Ostaszewski odmawiając benedykcje. Celem Kluby jest dyskutowanie najciekawszych publikacji dotyczących Polski, Polonii i świata współczesnego.          

Andrzej Burghardt przedstawił artykuł Jozefa Darskiego o dezinformacji i jej technikach opublikowany w „Gazecie Polskiej” i przedrukowany w „2Tygodniku Polonijnym” (z 9 X 2007, str.34-35), artykuł wywołał rozbieżność opinii, intuicyjne oceny jego wiarygodności wahała się od 95 do 10 procent, główne wątpliwości dotyczyły braku definicyjnego zróżnicowania dezinformacji, kłamstwa i propagandy oraz wskutek społeczeństwa konsumpcyjnego narastanie lawinowe technik manipulowania świadomością poprzez marketing, a także coraz większe znaczenie marketingu politycznego zagrażającego racjonalnej demokracji. Do najciekawszych pytan należały: czy przy pomocy zdań prawdziwych można przedstawiać zakłamany stan faktyczny, czy przy pomocy zdań fałszywych można budować prawdziwy stan faktyczny? Ks. Andrzej Ostaszewski klaryfikujac stanowisko Kościoła w wielu kwestiach etycznych dotyczących struktury dezinformacji, kłamstwa i grzechu oraz narastania jednego grzechu na drugim o ile tego procesu nie przerywa świadome działanie człowieka poprzez spowiedź.          

Stanisław Śliwowski przedstawił trylogie Antoniego Jałowieckiego oraz drobny szkic „The rewriting of history” (The Economist, Nov.10, 2007, p.67) o narastaniu agresywnej wersji historii Rosji ze Stalinem w roli głównej, w dyskusji podkreślono, ze podobna tendencja występuje także w Niemczech w postaci akademickiej i gazetowej, gdzie zaczyna się gloryfikacja Hitlera.    

Jerzy Prus zaprezentował najnowsze publikacje dotyczące ks. Mieczysława Malińskiego, kapłana blisko związanego z Ojcem Świętym Janem Pawłem II, stwierdził, ze uboga jest dokumentacja zarzucająca mu winy niesprecyzowane, a zarówno ks. Isakiewicz-Zaleski  jak i Marek Lasota nie przeprowadzają wystarczającej krytyki historycznej dokumentów IPN, a już wnioskowanie na podstawie „sfalowanego grzbietu teczki” pustej zresztą jest po prostu nadużyciem, gdyż jest to typowy argumentum ex silentio.

Prus przedstawił także artykuł Piotra Libery o Jozefie Lobodowskim opublikowany w 160 numerze „Zeszytów Historycznych”, ciągle mało znanym pisarzu emigracyjnym, którego działalność w ruchu prometejskim i antykomunistycznym, dawniej lepiej znany był na emigracji niż w Polsce, dzisiaj odwrotnie. Po 1989 r. ponad 15 badaczy przyswajało jego twórczość, ale ciągle nie sa wystarczająco przebadane archiwa świata zachodniego jak i prasa polonijna.  W sporze J. Mackiewicz vs. J. Łobodowski czy Związek Sowiecki nie był czy był „logiczna kontynuacja” Rosji, wydaje się ze opcja Lobodowskiego iż była to logiczna kontynuacja jest bardziej antykomunistyczna niż opcja Mackiewicza.   

DRUGIE ZEBRANIE KLUBU JAGIELLOŃSKIEGO

5 grudnia 2007 r. odbyło się drugie zebranie dyskusyjnego Klubu Jagiellońskiego im. św. Kazimierza, dokładnie w dniu 140-rocznicy urodzin Marszałka Józefa Piłsudskiego, o Jego dusze modlił się ks. dr Andrzej Ostaszewski wraz z zebranymi. Na zebraniach jest zwyczajowo jeden lub dwa tematy oraz wszyscy uczestnicy przedstawiają najciekawsze ostatnie publikacje. Bardzo ciekawa dyskusja dotyczyła tematu dlaczego przegrał PiS, do najciekawszych wątków dyskusji należała sprawa poparcia PO przez komunistów oraz sytuacja na rynku mediów w Polsce, które w zbyt dużym stopniu zostały oddane w obce ręce, co jest kontynuacja praktyki sprzed okrągłego stołu i jego tez jedynym z największych błędów utrudniających powstanie wolnej opinii publicznej w Polsce.

Zebrani wyrazili oburzenie z faktu, że komunista (postkomunista, socjaldemokrata, demokrata – niepotrzebne skreślić) Marek Borowski został przewodniczącym sejmowej komisji do spraw kontaktów z Polonia, bo to może sprzyjać komunizacji Polonii tak intensywnej w Ameryce po 1989 r. i tylko potwierdza sojusz wyborczy PO i LiD. Streszczenia (abstrakty) dotyczyły posiedzenia Rady Europejskiej 22-23 czerwca 2007 r. co przedstawiała Małgorzata McGrath, filozofii politycznej Tomasza Hobbesa będącej ciągle aktualną sprawą szczególnie w interpretacji Carla Schmitta, Jacoba Taubesa i Andrzeja Wielomskiego co omawiał Jerzy Prus, w dyskusji Andrzej Burghardt ciekawie zinterpretował współczesną wersję hobbesowskiego Behemota. Prus przedstawił także artykuł Wielomskiego o partii wielkiej prawicy w Polsce, a zebrani zgodzili się, że Prawo i Sprawiedliwość mimo licznych błędów ciągle najlepiej reprezentuje polski obóz niepodległościowy. Dr Stanisław Śliwowski prezentował wspomnienia Anny Szatkowskiej „Był dom …”, córki Zofii Kossak-Szczuckiej, autorki „Pożogi” - jedej z trzech najistotniejszych literackich relacji o wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. Zebrania odbywają się raz w miesiącu w sali przy kaplicy Kościółka pw. Św. Kazimierza w Newark.  

TRZECIE POSIEDZENIE KLUBU JAGIELLOŃSKIEGO

Trzecie spotkanie Klubu Jagiellońskiego im. św. Kazimierza odbyło się tradycyjnie w drugą środę miesiąca, 9 stycznia 2008 r. w Kościele pw. Św. Kazimierza w Newark dzięki uprzejmości proboszcza ks. dr Andrzeja Ostaszewskiego, z inicjatywy Stanisława Śliwowskiego i Jerzego Prusa. Zebranych powitał proboszcz ks. Andrzej Ostaszewski odmawiając benedykcję. Celem Kluby jest dyskutowanie najciekawszych publikacji dotyczących Polski, Polonii i świata współczesnego. Zebrania prowadzą moderatorzy Jerzy Prus i dr Stanisław Śliwowski. Oprócz stałych uczestników zebrań na obecnym byli także przedsiębiorca Kazimierz Mroczek, inż. Paweł Grzegorczyk oraz Dorota Kowalczyk.


Dr Śliwowski opowiadał o nowej kampanii antypolskiej związanej z pojawieniem się polskiej edycji książki “Fear”, która kontynuuje bardziej insynujacyjny, niż rzetelny obraz stosunków polsko-żydowskich, w dyskusji podkreslono że zabrakło w przypadku jego poprzedniej książki „Sasiędzi” odpowiedniej reakcji w świecie anglojęzycznym, bo nawet MSZ opowiedziało się za - zdaniem uczestników - za tendencyjną wersją wydarzeń promowaną w książce w języku angielskim i pomijającym istotne elementy krytyczne dotyczące sprawy Jedwabnego zawarte w pracach J. R. Nowaka, L.Niekrasza, w mniejszym stopniu H. Pajaka. Prus podkreslił braki warsztatowe książek Grossa, bardzo selektywne wykorzystanie źródeł, co powoduje, że pozycji tej daleko jest do obiektywizmu, bardziej wyważone ujęcia stosunków polsko-żydowskich po 1945 r. można znależć w pracach J. M. Chodakiewicza, E. Kurek-Lesik,  A. Wierzbickiego i J. R. Nowaka.          

Dr Stanislaw Śliwowski oraz prezes Wydziału Północnego KPA na stan New Jersey Andrzej Burghardt omawiali sprawę skandalicznego oświadczenia min. s. zagr. R. Sikorskiego dyfamacyjne wobec szefa organizacji polonijnych Ameryki Południowej Jana Kobylańskiego, pod tym względem zebrani byli bardzo jednomyślni wysuwając wiele zarzutów, że po pierwsze MSZ III RP nie respektuje zasady prawnej jeszcze z I Rzeczpospoplitej, że nikt nie może być skazany i dyfamowany bez uprzedniego wyroku sądowego, co niestety zaczyna być złą praktyką w Kraju, gdzie niedowład władzy sądowniczej i brak lustracji tego środowiska wiąże się z nadaktywnością i pochopnością środowisk dziennikarskich także niezlustrowanych (świetnie zorganizowane lewicowe konsorcjum ideowe „Gazety Wyborczej”, „Polityki”, „Wprost”, Radia ZET,  bardziej operuje w tym przypadku pomówieniem niż analizą historyczną, chociaż podobny proces na mniejszą skalę jest także dostrzegalny i na prawicy, ale tu media są zupełnie niezorganizowane). Po drugie stawiano zarzut MSZ, że probuje cenzurowac życie wspólnot polonijnych, a Polonia ma prawo do własnej reprezentacji, która za czasów komuny była przez nią zwalczana i z tej praktyki nie potrafią się wyzwolic władze MSZ. Polonia ma prawo do własnej reprezentacji i nie ma powodów wystarczających do publicznej dyfamacji, bo to szkodzi może nawet bardziej samemu MSZ niż prezesowi USOPAL - J. Kobylańskiemu.

Padał tez argument, że zasadne tym bardziej było stanowisko Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego wyrażającego zastrzeżenia co do obsady personalnej MSZ. Zebrani generalnie solidaryzowali się z listem Patriotycznej Ligi Polonii Amerykańskiej i Patriotycznego Ruchu Polonii podpisanym przez prezesa Krzysztofa Koczwarę i sekretarza Leszka Surowca z 4 stycznia br. (dostępnym na website Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej) oraz z artykułem Wojciecha Wybranowskiego z warszawskiego „Naszego Dziennika” z 9 stycznia (dostępny na znakomitym website tego dziennika).
          
Kolejny temat referował dr Stanislaw Śliwowski, dotyczył szkolnictwa polonijnego, które nie wykorzystuje możliwości prawnych jakie gwarantuje prawo amerykańskie, tak było i jest nie tylko z programem zdawania testów ze znajomości języka polskiego za co można otrzymac maksymalnie 16 kredytów do college’u (co w New Jersey rozpropagowali Jerzy Prus i Mirosław Rosół), tak też jest w przypadku „US Charter Schools” (dostępne na internecie), prawo federalne przewiduje, że nauczyciele z amerykańskimi certyfikatami mogą tworzyć pełnowymiarową szkołę publiczną wspomaganą przez pieniądze federalne w ramach danego dystryktu szkolnego (za uczniów spoza niego kontrybucje są nieco niższe). Temat szkolnictwa polonijnego będzie pilotowany przez zespół ad hoc w składzie dr Stanisław Śliwowski, Andrzej Burghardt, Małgorzata McGrath, Barbara Aleksandrowicz i Jerzy Prus. Przewidywane jest specjalne zebranie temu poświęcone, chętni do pomocy w tej sprawie proszeni są o kontakt z dr. Śliwowskim.
          

Kolejną sprawe przedstawił Kazimierz Mroczek zwracając uwagę na fale likwidacji polskich kościołów, udało się oddalić  groźbę wywłaszczenia Polonii z Kościoła św. Kazimierza z Newark (o czym pisał kilka razy „Tygodnik Polonijny”), ale jak alarmuje Wydział Południowy stanu New Jersey KPA z siedzibą w Audobon, grozi zamknięcie Kościoła św. Józefa w Camden istniejącego od 115 lat, nawet zebrane 650 tys. dolarów nie zmienia stanowiska bp Gallente z Camden, Polacy odwołują się od tej decyzji dyskryminującej Polonię do Ojca Świętego Benedykta XVI. Ze stanowiskiem KPA z Południowego New Jersey solidaryzuje się Klub Jagielloński im. św. Kazimierza oraz Wydział Północny KPA na stan New Jersey A. Burghardta. O książkach odparowujących ataki na Kościoł mówił J. Prus na przykładzie prac Jerzego Roberta Nowaka, w szerszej perspektywie europejskiej Vittorio Messoriego i w perspektywie francuskiej jest świetna, nowa analiza rewolucji francuskiej w książce „Klamstwa Bastylii” Andrzeja Ciska o czym więcej będzie na następnym zebraniu.          

Kazimierz Mroczek uważa, że celem powinno być działanie, Stanislaw Śliwowski zauważył, że w ciagu informacja – formacja – organizacja – akcja, Klub Jagielloński koncentruje się na warstwie ideowej, z kolei Jerzy Prus podkreślił, że podstawową intencją zebrań Klubu jest przedstawianie tego, co interesuje uczestnikow i nie jest wykluczone działanie, chociaż momentem startującym dla Klubu jest „to co jest interesujace dla  uczestników”, Klub pod tym względem - jak żartowano - miałby pełnić rolę generatora ciekawych indywidualności, co zapewne będzie i prawdą.          

Małgorzata McGrath przedstawiła stan sporu w sprawie rozbudowy Zakopianki, mamy w Polsce podobny protest ekologów w Dolinie Rospudy, tu protestują sami mieszkancy, Górale broniący ludzkiego wymiaru Tatr i unikalnego środowiska naturalnego. Zainteresowanie mediów jest selektywne, nawet te co poświęcały wiele miejsca Dolinie Rospudy często nie są zainteresowane Zakopianką, co stawia pod znakiem zapytania bezinteresowność czy tez klarowność ekologicznej intencji niektórych mediow.
          

J. Prus przedstawił informacje o najnowszych publikacjach – pięknie wydrukowany album o kolekcji polskich militariów i polskiego malarstwa w zbiorach Tadeusza i Heleny Kwiatkowskich z Freehold w New Jersey (pisał o tym dwa razy „Nowy Dziennik”), jest to bez wątpienia wręcz skarb narodowy Poloniii stanu New Jersey i w dziejach kolekcjonerstwa polskiego w Ameryce jest to  pierwsza tak ambitna prezentacja prywatnej kolekcji. Omówił także najnowszą wystawę o bogach egipskich w nowojorskim The Metropolitan Museum of Art, prezentując katalog z tejże wystawy w opracowaniu dwóch badaczek – M. Hill i D. Schorsch. Przedstawił, co było wcześniej zapowiedziane, twórczość najwybitniejszego znawcy antyku grecko-rzymskiego w XX wieku w Polsce prof. Tadeusza Zielińskiego podkreślając, że z trzech wielkich konstrukcji intelekualnych (większy wplyw hellenizmu na Nowy Testament niż czegokolwiek innego; podważenie żydowskości Jezusa Chrystusa i przedstawienie dziejów religii świata antycznego jako procesu bardzo racjonalnego i moralnego wyboru w czym celowalo i celuje chrześcijaństwo) faktycznie tylko ta ostatnia ma najmocniejsze umocowanie, chociaż wymaga olbrzymiej wiedzy i stałego wielkiego wysiłku by widzieć rozstrzygnięcia między wielkimi systemami ideowymi, co Tadeusz Zieliński widział, co komuna przez pół wieku blokowała, czemu Polonia nie była stanie zaradzić, a co współczesna filozofia nauki uważa za prawie nierozwiązywalne zagadnienie jak teorie i wielkie systemy ideowe konkurują między sobą.

KLUB JAGIELLOŃSKI IM. ŚW. KAZIMIERZA – SIÓDME SPOTKANIE

 Zebrania siódme odbyło się w środę, 2 kwietnia 2008 r., w sali b. konwentu przy Kościele św. Kazimierza w Newark. Było to zebranie w Trzecią Rocznicę śmierci Ojca Świętego Jana Pawła II.

W dyskusji uczestniczyli; moderatorzy: Jerzy Prus (JP) i Stanisław Śliwowski (SS); ponadto: Andrzej Burghardt (AB), Józef Czyż (JC), Artur Kowalski (AK), Małgorzata (MMc) & John McGrath (JMc), Stanisław Wójcik (SW).

III ROCZNICA ŚMIERCI PAPIEŻA JANA PAWŁA II 

Z wykładem „Ojciec Święty Jan Paweł II i ujęcie historii” wystąpił Jerzy Prus, przedstawił podstawowy sens historii koncentrujący się na pojęciu tego, co święte, na Jezusie Chrystusie i zbawieniu, który zarazem można odnosić do sensów cząstkowych – do dziejów Polski – wtedy w nauczaniu Jana Pawła II dostaliśmy drugi - po Feliksie Koniecznym - wielki wykład o świętych w dziejach narodu polskiego. W myśli zachodniej rozbijane jest zarówno pojęcie „świętości”, jak i pojęcie „narodu”, spójny wykład tych pojęć w myśli polskiej przedstawił Ks. Prymas Stefan Wyszyński, a także ks. Czesław Bartnik, prof. Władysław Stróżewski. Szerszym ujęciem jest odniesienie się do Europy i tu Jan Paweł II wskazywał na to, co było fundamentem łączącym najbardziej; tym elementem było właśnie chrześcijaństwo, będące syntezą racjonalizmu i wiary w stopniu niespotykanym w innych religiach. Brak wiary zwykle pociąga za sobą  zubożenie o brak miłości i nadziei, i szybko prowadzi do morderczego racjonalizmu szczególnie widocznego w rewolucji francuskiej, bolszewickiej czy w totalitaryzmie niemieckim III Rzeszy. Brak racjonalizmu prowadzić może do wynaturzeń agresywnej pewności siebie wiodącej nie ku Bogu, a od Niego i ku wojnom religijnym. To właśnie ta chrześcijańska, katolicka  synteza rozumu i  uczuć dużo bardziej niż inne tradycje - by wspomnieć antyk grecko-rzymski, prawo rzymskie czy tradycje negatywna – podbojów – stanowi chyba najistotniejszą tradycję Europy. Prelegent przedstawił także w kilku tezach podstawowe dokonania historyczne widziane w perspektywie polskiej, gdzie połączył dostrzegając podobieństwa w wydarzeniach 1920, 1944 i 1978 r., gdzie walka o niepodległość ściśle wiąże się także z ocaleniem Europy Zachodniej przed bezbożną lewicowością, a ironią historii jest to, że katolicka Polska broniła Europę, poczym ona sama, nie dość, że wybrała błędną ścieżkę, to i Polskę na nią sprowadza.

Drugi prelegent dr Stanisław Śliwowski omówił w oparciu o prace ks. R. Dzwonkowskiego stosunek Jana Pawła II do emigracji, i Polonii. Po tych dwóch prezentacjach w dyskusji podkreślano aktualność nauczania Jana Pawła II wzmacniającego wysiłki niepodległościowe Polaków. Analizowano sens zdania, że „Nie będzie Europy sprawiedliwej bez Polski niepodległej”.  

CD. DEBATY O SUWERENNOŚCI POLSKI

JP: Jak to się dzieje, że Traktat lizboński, rzekomo gwarantujący więcej demokracji, zaowocował lekceważeniem i odmówieniem Polakom referendum? W oparciu o jakie prerogatywy posłowie głosowali nad zmniejszeniem suwerenności RP i dlaczego poparł to Prezydent RP wbrew oczywistym zapisom Konstytucji? Te pytania domagają się odpowiedzi. Na wydarzenia w Polsce, na głosowanie w Sejmie RP. można spoglądać w perspektywie mediów, my w tym przypadku mamy media polonijne i na szczęście Internet oraz w perspektywie jednego z najlepiej poinformowanych ludzi w Polsce.

REAKCJA MEDIÓW POLONIJNYCH PO 1 KWIETNIA

Dzienniki polonijne z 2 kwietnia zakryły te wiadomości z 1 kwietnia, przykryły je omawianiem 3-ej rocznicy śmierci Jana Pawła II, i stało się tak ze wszystkimi dziennikami polonijnymi Wschodniego Wybrzeża, każdy z nich poświęcił Papieżowi ponad 2 strony, najbardziej wybiły to wydarzenie dwie gazety: „Super Express” i „Gazeta Polska”, wydarzenia w Sejmie z 1 kwietnia spadły na dalsze strony.

Najwięcej o głosowaniu w Sejmie napisała „Polska Gazeta”, na stronie 6 o posłance Annie Sobeckiej „Traktat w urodziny Judasza”, na str.7 o głosowaniu w Senacie, informacja o ks. T. Rydzyku „Rozliczymy ich w wyborach”, przedruk z „Naszego Dziennika” warszawskiego „Dlaczego przeciwko ratyfikacji traktatu” oraz informacja, że bodajże 73% Polaków jest zadowolonych, a tylko 5% jest przeciwko wejściu Polski do Unii Europejskiej, gdyby zapytać się, ilu Polaków jest za zachowaniem niepodległości odpowiedzi byłyby zapewne podobne, natomiast istotne byłoby pytanie: „czy jesteś za zrzeczeniem się niepodległości na rzecz wstąpienia do Unii Europejskiej?”

Tutaj zapewne zdecydowana większość byłaby przeciwko, tyle, że nikt istotnego pytania zadawać nie chce. Na drugim miejscu jest „Nowy Dziennik”, gdzie na stronie 3-ej mamy raczej propagandę niż informację, bo zawsze możnaby odwrócić komentarze, w „ND” mamy wiec zadowolonego Tuska i ks. Rydzyka straszącego, w komentarzu odredakcyjnym Cz. Karkowski (ck) stwierdzający, że „bardzo dobrze się stało, że Sejm przyjął traktat … Decyzja ta zdejmuje z Polski opinie kraju „kłopotliwego” …”, a ponadto, że „Polska szalenie korzysta z członkowstwa w UE”, co niestety słabo było widać w merytorycznych informacjach „Nowego Dziennika”. 

Czasami ma się wrażenie, ze większym kłopotem są dziennikarze niż państwa. „Polski Dzień” faktycznie pominął to wydarzenie dając jedynie komentarze pośrednie na str.6, że w PiS jest rozłam, sugerując, że  do dalszego w tym kierunku działania „sygnał ma dać Rydzyk”; podkreślono też stanowisko pos. A. Macierewicza, domagającego się ujawnienia porozumienia z Juraty między Prezydentem RP i Premierem. Według tej gazety liderem przeciwników traktatu jest Zbigniew Girzyński, który zarazem apelował o jedność w PiS, co jest ciekawą konstrukcją trybu nierealnego.

Na tejże samej stronie znajduje się wywiad z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, który stwierdza, że „większość jest lojalna”, chociaż są eurosceptycy w PiS i ta grupa liczy 68 osób. W „Polskim Dniu” na pierwszej i siódmej stronie jest sporo materiałów o tym, jak premier Tusk spieszy się z reprywatyzacją dla obywateli polskich pochodzenia żydowskiego. „Super Express” po prostu nic nie napisał, za to mamy wywody R. Bugaja o końcu formacji komunistycznej w Polsce, co Polonia po nominacji nie tylko Borowskiego, bez wątpienia przyjmie sceptycznie.

Wydaje się, że zasadna może być konkluzja, iż media polonijne, za wyjątkiem „Gazety Polskiej”, wstydzą się zająć jasnego stanowisko, a nawet tej ostatniej nieco zabrakło ostrości spojrzenia w porównaniu z komentarzem dotyczącym pierwszego głosowania, czy Sejm ma głosować za ratyfikacją.

OCENA MACIEREWICZA SPRZED MIESIĄCA I STAN OBECNY

Obiecałem jeszcze perspektywę jednego z najlepiej poinformowanych ludzi w Polsce, i gdyby takiego szukać, to bez wątpienia byłby nim poseł Antoni Macierewicz; warto zajrzeć na jego website, gdzie jest audycja „Traktat Lizboński cz. I - Poseł na Sejm RP Antoni Macierewicz oraz mec. Stefan Hambura (2008-03-03)“ = http://www.antonimacierewicz.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=71&Itemid=95, czyli prawie sprzed miesiąca. Warto wysłuchać tej audycji, tu tylko kilka komentarzy.

Miesiąc temu wydwało się, że „jest jeszcze daleko” do tego, by Polska z kraju suwerennego stała się rzeczywistością lokalną Unii; wtedy poseł Macierewicz uważał, że zwolennicy ratyfikacji nie przekroczą 307 głosów do niej potrzebnych, 1 kwietnia zdobyli 384 głosy.  Ta uwaga nie oznacza, że zarzucam nieprecyzyjne przewidywania – chociaż w jakiejś mierze może i tak - raczej tylko jest to stwierdzenie, jak wielka była obróbka medialna, dokonana w ciągu miesiąca przez układ sprawujący władzę. W naszych dyskusjach klubowych wiele mówiliśmy o art.91 – typowy koń trojański dla polskiej suwerenności, że jak Polska przyjmie umowy międzynarodowe, to będą one ważniejsze od Konstytucji.

 Macierewicz i mec. S. Hambura podkreślali, że jest wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 11 V 2005 r. potwierdzający, że Konstytucja RP jest najwyższym prawem, ale w tym najwyższym prawie ciągle siedzi ten koń trojański. Macierewicz mówił o sile ugrupowania za suwerennością, liczącego 80 posłów, ale dodawał do 55 tych, co głosowali przeciwko, także tych, co wstrzymali się lub nie byli obecni, a po miesiącu siłę tego ugrupowania J. Kaczyński ocenia na 68 posłów. Poseł Macierewicz uważał, że osoby coś podpisujące bez czytania, nie powinny pełnić najważniejszych funkcji w państwie, a tak jest w przypadku Premiera i Marszałka Sejmu, oraz gdyby Sejm chciał uczciwie głosować, to na Marszałka Sejmu spada obowiązek scalenia tekstu Traktatu Lizbońskiego, jaki podpisujemy. Sceptyczny wobec takich możliwości był mec. S. Hambura, i niestety tak się stało.   

STANOWISKO PROF. ANDRZEJA  ZYBERTOWICZA

Uzupełniając dr Śliwowski przedstawili trzy dodatkowe poglądy, po pierwsze prof.  Andrzeja Zybertowicza, po drugie Bronisława Wildsteina, po trzecie ks. Stanisława Koczwary. Prof. Zybertowicz w „Radio Maryja” mówił o zagadnieniach bezpieczeństwa Polski. Podkreślał, że są dwa skrajne podejścia, pierwsze – to elit kompradorskich, które przekreślają Polskę, bo służą dawniej Moskwie, teraz Brukseli; drugą skrajność – reprezentują ci, co  pazurami trzymają się polskości, ale nie wierzą w nią i alarmują. To, co wspólne tym skrajnościom, to brak wiary w Polskę. SS dodawał, że Unia w wielu przypadkach jest pozytywna, rzeczą złą jest brak debaty w Polsce, bo media są słabe. Symptomatyczna była reakcja słuchaczki, przytaczającej bajkę bp Krasickiego o kanarku w złotej klatce.

AKTUALNOŚĆ BENJAMINA FRANKLINA

AB przytoczył pogląd Benjamina Franklina, że ludzie skłonni przehandlować wolność za bezpieczeństwo, nie są warci ani wolności, ani bezpieczeństwa. AK: Jest obawa, że wejście do Unii rozmyje polskość, która zresztą po 1989 r. jest poddana wielkiej presji.

STANOWISKO BRONISŁAWA WILDSTEINA

Kontynuując dr Stanisław Śliwowski zaprezentował głos Bronisława Wildsteina „Prawica, konserwatyzm, modernizacja”, opublikowany w „Rzeczpospolitej” z 29 marca. Wildstein miał epizod masoński – rzekomo go zakończył – i miał epizod prolustracyjny, który zaowocował „listą Wildsteina”, ale wchodząc w układ telewizji zdonaldyzowanej, zapewne wkrótce przejdzie do obozu antylustracyjnego. W szkicu przywołuje Edmunda Burke, który w „Rozważaniach o rewolucji we Francji” (1790) trafnie przewidział konsekwencje antykonserwatyzmu, czyli rewolucjonizmu, utopizmu rzekomo logicznego, dążącego do szybkiego i masowego przekształcenia, oraz że to będzie się kończyło terrorem i katastrofą.

Mniej zrozumiała jest Wildsteina koncepcja rzekomego konserwatywnego rozdzielenia polityki i kultury i że w polityce winno być umiarkowanie, w myśleniu bezkompromisowość, bo jeśli Wildstein odwołuje się też do tradycji konserwatywnej św. Tomasza, to ten odwołuje się do Cycerona, chwalącego cnotę „moderatio”, czyli umiarkowania i w polityce i w kulturze, a gdy tej brakuje w kulturze, to mamy po prostu rozwydrzenie, jakie widać obecnie. Wildstein może nie jest zupełnie konsekwentny z tą bezkompromisowością, bo za chwilę nawołuje do metody optymalnej, a ta bez wątpienia opiera się o „moderatio”, tak więc z tą rodzielnością kultury i polityki może nie powinno być aż tak ostro. Wildstein powiada, że mamy zmienną mapę zagrożeń, że 20 lat temu to był komunizm, który chociaż nierozliczony, to jednak jest przeszłością -  tu nie zgadzałbym się z Jurkiem - który często mówi o komunie, jakby to było ciągle zagrożenie aktualne.

Trochę dziwi u Wildsteina z jednej strony aprobata konserwatyzmu, a z drugiej - jak sam powiada - współczesnej liberalno-lewicowej utopii Unii Europejskiej, tworzącej nowe prawo, wspierane globalną cenzurą poprawności politycznej, a mające zastąpić tradycyjną moralność, bo gdzie wtedy miejsce na zachwalaną przezeń bezkompromisowość i dlaczego dostrzegając utopię ewidentnie antykonserwatywną, zdaje się ją akceptować. Warto by Wildstein to wyjaśnił i sobie i Czytelnikom. Wildstein uważa słusznie, że bezrefleksyjna demokratyzacja wszystkiego może prowadzić do katastrofy, bo muszą być instytucje oparte na hierarchii, i zalicza tu rodzinę, Kościół, przedsiębiorstwa (pominął wojsko, ale to niestety jest patologiczny moment ducha czasu, że zapomina się o wojsku, co czasami prowadzi do intensywnego odwrócenia za jakiś czas) oraz dodaje „demokratyzacja kultury to podważenie jej istoty” - nie za bardzo wiadomo, o co tu chodzi.

Gdy Wildstein powiada, że „współczesne elity europejskie stanowią rodzaj antyarystokraycznej arystokracji”, to zadziwia, że „Rzeczpospolita” toleruje takie bałaganiarskie słownictwo zaprzeczające duchowi Arystotelesa, któryby powiedział po prostu o „oligarchii”, która jest złą formą rządów grupy (dobrą jest arystokracja).  Polskie elity polityczne – zdaniem Wildsteina - mają kompleks Europy, to wmawianie Polakom kompleksu niższości, kompleksu Europy, a Polska powinna być członkiem Unii, winna być podmiotem, będąc w Unii nie będziemy sami wobec Rosji, bo np. dobrze rozegraliśmy sprawę z gazociągiem...

STANOWISKO KS. STANISŁAWA  KOCZWARY

Dr Śliwowski omówił także tekst ks. Stanisława Koczwary z 2002 r., relegowanego przez abp Życińskiego z KUL, obecnie w Wilnie, tekst jest dostępny na website www.ojczyzna.pl. Główna teza jego szkicu głosi, ze polskość jest trwałym budulcem jedności Europy, a Polska może stać się centrum wspólnoty europejskiej, gdy będzie to Europa ojczyzn. Dyskusję na ten temat odłożono, gdy okazjo się, że tekst jest z 2002 r. i gdy dalsza ewolucja Unii Europejskiej poszła w innym kierunku, ale Klub powróci do tego tekstu.

KOMPLEKS EUROPY?

AB: Co to jest kompleks Europy? JP: U Wildsteina są dwie ciekawe konstatacje, po pierwsze powiada on, europejski establishment, właśnie ta oligarchia odżegnuje się od tradycji arystokratycznej, powiadającej o „wielopokoleniowej mądrości kultury”, uważa siebie za coś mądrzejszego od demokratycznego motłochu i od tradycyjnej cywilizacji traktowanej jako zbiór przesądów. Szkoda tylko, że nie analizuje Wildstein skąd taki potworek się wziął, antychrześcijańskie nastawienie tej oligarchii mogłoby sugerować jakąś zależność z antyreligijną częścią masonerii, a tu Wildstein  mógłby zapewne coś kompetentnie powiedzieć, ale milczy. Po drugie Wildstein mówił, że to wmawianie Polakom kompleksu niższości, w czym idzie za ujęciem „Demokracji peryferii” Zdzisława Krasnodębskiego, bo im kto ma więcej niższości, tym lepiej przyjmie coś cudzego, rzekomo wyższego.

Ale to tylko sztuczki, a nie poważne analizy mediów. To raczej Europa ma kompleks Polski, bo Europa boi się wartości, które są znaczące w  Polsce i w Europie Środkowej, a przestały być znaczące w Europie Zachodniej, na co zwrócił uwagę M. Kundera w szkicu „Zachód porwany albo tragedia Europy Środkowej” z 1985 r., a po drugie Polska zdecydowanie nie zgadza się na amnezję pamięci, zarówno tej zafundowanej w grubej kresce premiera T. Mazowieckiego, jak i tej, która chce narzucić Unia Europejska, że historia zaczyna się od 1945 r.

W ten sposób okazać by się mogło, że prześladowali Niemców Polacy, bo Europa także nie chce zbytnio przyjąć do wiadomości jaka była wtedy okupacja i kto podejmował decyzje o wypędzeniu Polaków z kresów wschodnich w 1939 r. i po 1944 r. Rosja i Niemcy chcieliby dyskusji o wypędzonych, ale chcieliby tylko debaty o wypędzonych Niemcach, Polacy byli wielokroć gorzej wypędzonymi, nasi okupanci chcieliby pominąć debaty o tych najokrutniej wypędzonych, o wypędzonych nawet nie z ziemi, ale o wypędzonych z życia, a pod tym względem Państwo polskie poniosło największe w liczbach względnych straty podczas II wojny światowej. SS:: …No tak, ale ten kompleks Europy istnieje …. 

JP: …Może na zasadzie wmawiania …         

AK: …Część elit uważał się za niższa kulturowo?

JP: To jest możliwe wśród polityków i wśród dawnej tzw. czerwonej profesury czy pospiesznie kształconych studentów, mających olbrzymie braki w wykształceniu (tzw. wyksztalciuchy L. Dorna). Dawna czerwona profesura – i jej wychowankowie – ciągle jest aktywna na uczelniach wyższych, a  szczególnie zakamuflowali się na uczelniach wyższych prowincjonalnych oraz po redakcjach; oni rzeczywiście mają kompleks Europy, bo wcześniej wiernie służyli Moskwie i nie mieściło się im w głowie, że można służyć Państwu Polskiemu. Te dwa fundamentalne pojęcia w tej grupie są zasadniczo zniekształcone, bo służba dla nich oznacza przymus, a nie własny wybór wywodzony z ducha obywatelskiego i patriotycznej tradycji, a Państwo Polskie nigdy im się w głowach ani nie mieściło, ani nie marzyło. Demokracja niestety nie stanowi żadnych barier dla rozlewającej się głupoty, gdyby takie bariery w postaci cenzusu wykształcenia były, dążylibyśmy do merytokracji, gdy ich nie ma siłą rzeczy grozi ochlokracja.

BRAK POLSKICH ELIT NIEPODLEGŁOŚCIOWYCH, JEST WIELKA FALA NIEZADOWOLENIA, CZY PRZEKSZTAŁCI SIĘ W PARTIE POLITYCZNA?

Wielkim błędem wychowawczym po 1989 r. było zaniechanie kształcenia elity państwowej w duchu niepodległościowym, a liczne grupy niepodległościowe z czasów sprzed 1989 r. działały w rozproszeniu i w niszach medialnych, dość tu wspomnieć warszawskie tygodniki „Głos” i „Nasza Polskę”, „Gazetę Polską” w jej dwóch najlepszych okresach (były trzy), warszawski dziennik „Nowy Świat” wydawany krótko, czy „Wrocławską „Gazetę Polską”. I myślę, ze niestety tu recepta Wildstein zdumiewa jakąś dziwaczną dialektyką, gdy powiada, że państwo winno być i radykalnie wzmocnione i radykalnie ograniczone. Od Sokratesa znana jest metoda, jak stać się bogatszym (czyli wzmocnić się) przez ograniczenie, czyli po prostu zmniejszyć swe potrzeby, ale coś mi się wydaje, że europejska oligarchia chciałaby wzmocnienia nieograniczonego, a dla poddanych wzmocnienia ograniczonego, co bez wątpienia w najbliższych możliwych wyborach – ciągle demokratycznych chociaż w oligarchicznej oprawie medialnej – może być odrzucone, ale tylko częściowo, bo tak są ustawione ordynacje wyborcze. W Polsce – jak świadczy proces ratyfikacji – rozwija się peryferyjna oligarchia zależna od Brukseli, która uważa, że może coś akceptować bez czytania, ani bez pytania się Narodu o zdanie.

CZY SOJUSZNICZY POLSCY OCHRONIĄ JĄ PRZED MOSKWĄ?

 SS: … wracając do myśli Wildstein, Europa może być jednak sojusznikiem Polski w jej starciach z Rosja, i nie tylko w sprawie gazociągu … JP:  Lepszym sojusznikiem do nacisków na Rosje jest NATO, a nie Europa, bo ta wiele mówiła, ale biznesu z Rosja nie zaniechała, osłabiając tym strategicznie energetykę polską. Polska nie mogąc pogodzić się z takim osłabieniem strategicznym, a myślę, że także z brakiem ostatecznie wystarczającego wsparcia Europy, słusznie zrobiła, przystępując do projektu tarczy antyrakietowej.   AK: Tarcza winna być z ochroną rakietową oraz z modernizacją wojska polskiego. AB: Tarcza jest przede wszystkim obronna, nie agresywna. Istotne jest stanowisko przyśpieszające Czech, gdzie porozumienie czesko-amerykańskie o tarczy antyrakietowej jest już gotowe wraz z projektem stacjonowania wojsk amerykańskich w Czechach.

MOSKWA  ZIRYTOWANA  ALIANSAMI  AMERYKI

JP: Sytuacja nie tyle frontu rosyjsko-amerykańskiego w Europie, co ciągle dynamicznie zmieniających się stref wpływu, uzupełniona po stronie sojuszników Ameryki własnymi aspiracjami niepodległościowymi, jest irytująca dla Moskwy, która już jakoś pogodziła się z Kosowem, ale ze zdwojoną siłą próbuje wywierać nacisk na Ukrainę i Gruzję, oraz znajduje usłużnych idiotów w Polsce. Mediom europejskim, szczególnie niemieckim w Polsce też to się zbytnio nie podoba i konieczna jest precyzyjna analiza medialna, bo wręcz niektóre działania ocierają się o dywersję.

Najwyższy w Europie niemiecki sprzeciw wobec tarczy, wynoszący aż 71%, na szczęście nie zyskuje dobrego wsparcia w innych krajach Unii Europejskiej, ale medialna kontestacja niemiecka jest zastanawiającą, co ciekawie, choć skrótowo ujął to Cz. Karkowski w „Nowym Dzienniku” z 1 kwietnia, str.11. Blisko jest do porozumienia Waszyngtonu i Moskwy co do samej tarczy, o ile będzie wzajemne monitorowanie, które dotychczas było zdecydowanie silniejsze ze strony Moskwy, tak więc tarcza antyrakietowa wprowadza wreszcie jakiś moment równowagi informacyjnej.

Wydaje się, że spośród kandydatów na Prezydenta USA tylko senator John McCain wystarczająco rozumie znaczenie tego projektu, kontestowanego zarówno przez H. Clinton jak i B. Obamę, i szkoda, że Polonia amerykańska nie stawia tego jako jednego z istotnych warunków poparcia, a uważam, że powinno to być brane pod uwagę i tym samym warto popierać senatora McCaina. Odizolowana Ukraina wywołuje zadowolenie Moskwy, ale Ukraina w możliwym sojuszu z NATO wywołuje jej wściekłość, tak jakby Moskwa była w stanie dyktować niepodległemu państwu jakie sojusze może zawierać, a jakich nie może, są  to stare i śmieszne aspiracje Kremla.

MM: Istotnym problemem jest tzw. Karta Praw Podstawowych ograniczająca istotne prawa w Polsce, wręcz czasami Europa jest postrzegana jako potwór wymuszający na lekarzach, iż muszą  dokonywać aborcji. Eurokonstytucja podważa rodzinę; pisał o tym świetnie ks. Bajda w „Naszym Dzienniku”. AB: Trzeba dążyć do jakiegoś wniosku syntetycznego, bo jak rozliczyć, gdzie optymizm, gdzie pesymizm? Realne są zagrożenia, to co negatywne, a pozytywy fruwają w powietrzu na zasadzie gruszek na wierzbie.

NIE WĄTPIĆ W POLSKĘ, CHOCIAŻ POLITYKÓW MAMY SŁABYCH

SS:  …Liczą się z fakty dokonane …

AB: …A wśród nich, że Polski już nie ma? Realizuje się dokładnie scenariusz Orwella, z Polską w strefie europejskiej przeciwko Ameryce …

 SS:  …Jeszcze bardziej negatywnie ujmuje to jeden z bardziej przenikliwych analityków tego, co się w Polsce dzieje prof. Rafał Broda na swym blogu.

JP: …Nie zgadzam się z tym wątpieniem w Polskę, Polska była, jest i będzie, i to wbrew scenariuszom skrajnie negatywnym, które straszą dużo bardziej niż „Strach”, że liczba ludności Polski ma spaść do 15 mln., że nas rozgrabili, a jeśli nie rozgrabili, to chcą to zrobić i jeszcze nałożyć na nas kontrybucję – to są wersje populistyczne, a wersję arystokratyczną daje Janusz Korwin-Mikke (Angora z 30.03.2008, s.8), powiadając, że silne państwo jest z elitą nieprzekupną, coś posiadającą, tym była arystokracja.

Komuna ją zniszczyła, dzisiejszą oligarchię sejmową łatwo było przekupić, by stanowiła prawo jak komu wygodnie, najłatwiej w demokracji po 200 zł od hektara dało spory elektorat. Z Polską, jak z panną na wydaniu: póki nie zawarła ślubu, póty dostawała podarki, a po ślubie będzie odwrotnie, i że Polska będzie wkrótce dopłacać do Unii, dotacje dla rolników po 200 zł za hektar skończą się w 2009 r.

SEJMOWY BRAK POCZYTALNOŚCI

AB: Należy się dziwić tą głupotę emanującą z Sejmu, bo niczym nie można wytłumaczyć głosowania nad czymś, czego posłowie nie raczyli przeczytać; to wręcz deprawacja polityczna i lekceważenie podstawowych obowiązków narodowych, a solidaryzowanie się z tym byłoby najgorsza postacią solidarności, bo solidarnością z głupotą. To dokładnie zaprzeczenie pierwszej „Solidarności”. JP: Brak poczytalności i brak zdolności czytania jest karane u dzieci, ale jak ktoś jest już posłem, to chroni go immunitet.   Nieczytelność winna być karalna i nie ma tu żadnego wytłumaczenia, że traktat jest mętny i długi. Dla obywateli Państwa Polskiego powinno być istotne, czy posłowie podejmują decyzje w oparciu o racjonalizm, czy o odruch stadny, w tym przypadku mieliśmy dyscyplinę partyjną w kilku partiach i to 100%, co jest czymś niebywałym po 1989 r., a i w późnym komunizmie takiej urawniłowki też nie było.

PROBLEMY POLSKI CZY GLOBALNE?

SS: …Tak to takie prawo typowo orientalne, pisał o tym Koneczny, bo bez wątpienia nie wynika ono z tradycji prawa rzymskiego.

JP: Załamywanie się tego jednego z głównych fundamentów konserwatyzmu – prawa rzymskiego – trafnie przewidywał pod koniec XIX wieku Roman Dmowski, a jeszcze Józef Piłsudski nie zgadzał się z takimi sztuczkami prawnymi będącymi zaprzeczeniem prawa rzymskiego.

AB: To co teraz jest stręczone w Europie, zaraz może grozić także i w Ameryce.

MM: W Polsce mamy wiele patologii, których państwo ściągające tak olbrzymie podatki w ogóle nie chce dostrzegać, pojawia się problem sierot, zupełnie jak w Związku Sowieckim z „bezprizornymi”, prowadzona jest w Polsce polityka antyrodzinna, majątek narodowy jest rozkradany, obywatele bez pracy, a rząd bezczelnie mówi, ze przecież granice są otwarte, politycy udają, że jest wszystko dobrze, przyjedzie wkrótce grupa posłów z PiS, ciekawe czy przyjedzie Macierewicz? Czy też będą tylko posłowie gwarantujący poprawność polityczną wedle której nie ma zdrady państwa. Powinno być oświadczenie KPA.

AB: …Ale KPA obecnie jest uwikłane i nie ma jasnej linii.

AK: Było to do przewidzenia, że to się tak skończy, PiS niestety dziwnie grał …

AB: Jest w tym także tendencja globalizacyjna, mamy duże przyspieszenie, dużo patrzy się na bezpieczeństwo, a możliwa jest utrata wolności. SS: Czy kończy się suwerenność? AK: Portugalia sporo wyciągnęła z Unii, zmieniła się kulturowo, zdecydowanie poszła na lewo, straciła ducha narodowego, ciekawe byłoby porównanie, bo Polacy uciekając od socjalizmu znowu weń wpadają.

POEZJA  

KRUSZEWSKA Mirosława, W pułapce wolności – Trapped In Freedom, Chicago 2007 (wyd.2 zmienione) DSP Publishing, ss./pp.159 [4].          Mirosława Maria Kruszewska żyje w cieniu wielkiej historii, przez dzieje rodzinne i przez własny wysiłek wyobraźni przechodzi z cienia wielkiej poezji, idąc ku niej samej. Mirosława Maria Kruszewska więcej życia świadomego spędziła w USA niż w Polsce, chociaż to Polska ją ukształtowała, studia ukończone w 1975 r. na Uniwersytecie Gdańskim polskość umocniły, emigracja od IX 1981 r. nie rozmyła polskości, ale ją oszlifowała. Tak pomyślałem sobie analizując suche dane biograficzne, weryfikuję te dane, i  od Autorki sprostowanie zastanawiające dostałem: „piszesz, że Uniwersytet Gdański umocnił moją polskość.

Nic podobnego!!!! To był najbardziej bolszewicki uniwersytet w kraju! Ponieważ uparłam sie pisać pracę magisterską o Andrzeju Trzebińskim ("Andrzej Trzebiński - Teoria dramatu"") i nie dałam się nakłonić, aby pisać na jakiś inny, bezpieczny temat, np. o Tadeuszu Micińskim itp., to - mimo, że zdobyłam za ten temat pierwszą nagrodę na Sympozjum Teatrologicznym w Toruniu - dostałam na obronie ocenę tylko "dobry", a wrota uczelni do asystentury dla mnie w katedrze teatrolocznej zostały zatrzaśnięte.

Moja cała polskość wychodzi z domu.”  Piszę o tym, bo jest coś fascynującego w dziejach Polaków, że tak jak w innych przypadkach luki często można zapełniać dedukcją, to jakże często jest to zawodne odnośnie naszych dziejów, a dedukcję trzeba ciągle weryfikować z tym jak to było naprawdę. Tom jest poprzedzony szkicem literackim i zakończony biografią zadawałoby się suchą, oba teksty wyszły spod pióra Edwarda Duszy, który daje znakomite, gorzkie zarazem i pełne nadziei, zróżnicowanie poezji krajowej i emigracyjnej.

Współtwórcy tego tomu to galeria ciekawych osobowości, wręcz wygląda to na spisek poetów w czasach skrajnie antypoetycznych. Wyliczmy: obok zmarłego prof. Magnusa J. Kryńskiego, spiritus movens antykomunistycznego ruchu „Pomost”, przedmowę napisał najsłynniejszy poeta Polonii Amerykańskiej, niedoceniony w Kraju i przez Polonię. To niedocenianie jest jakby konsekwencją załamania się tradycyjnej kultury i narastającego chaosu w świecie wartości. Edward Dusza – bo o nim mowa - zagubiony gdzieś w przestrzeni amerykańskiej ociosowuje diamenty; tuż obok inny, może nieco lepiej doceniony poeta Wacław Iwaniuk, zmarły w 2001 r.  

I jeszcze ci, co wyruszają na szalone ścieżki poetyzowania: starszy syn Mirosławy – Mieszko Kruszewski, Genowefa Łęgowska (Genevieve Legowski) z Sopotu, zawodowa tłumaczka, pracuje w muzeum, pisuje do miejscowych gazet amerykańskich w Wyoming, diakon Tad Horbowy, był opiekunem więźniów, gdzieś w Kentucky. Mirosława Maria Kruszewska de domo Pobóg-Malinowska, jak napisała „Ojciec Władysława Pobóg-Malinowskiego i ojciec mojego dziada, Ignacego Malinowskiego, to byli rodzeni bracia. Czyli Władysław i Ignacy byli braćmi stryjecznymi.

Moj dziad był o 18 lat starszy od Władysława, który urodził sie w 1899 w Archangielsku, a także przeżył go o 24 lata. Władysław umarł w Genewie w 1962, a mój dziad w Gdańsku, w 1986”. To tylko drobna część wichru dziejów jaki w sosen szumie splótł się z dziejami tej rodziny … tych rodzin. Bo gdy w tej perspektywy czytać będziemy wiersz  o „Najnowszej historii Polski” (str.36-37), to historyk – a takim jestem – nie uwolni się od refleksji porównawczej wiersza i 3-tomowej „Najnowszej historii politycznej Polski” Władysława Pobóg-Malinowskiego – najwybitniejszego historyka orientacji niepodległościowej, stojącego w jednym rzędzie z płk. Wacławem Lipińskim i płk. Wacławem Jedrzejewiczem.

I nie dziwi też, że tam gdzie Władysław Pobóg-Malinowski kończył swe dzieje, obejmujące lata 1863-1945, tam próbowała Mirosława je zacząć, od studium poezji Powstania Warszawskiego, ale fascynacje w PRL były przycinane, na wolności już - poza Polską uwięzioną - zadebiutowała 23 kwietnia 1983 r. właśnie cyklem o poetach Powstania Warszawskiego.

Sam miałem – i chyba ciągle mam - złudzenia co do poezji. Edward Dusza ukazuje realia poezji na emigracji. Dobrych kilka lat temu chcąc ożywić Wydział Północny w New Jersey KPA, pośród wielu pomysłów wybraliśmy – współdziałałem w tym z ks. Jackiem Marchewką,  Andrzejem Burghardtem, Barbarą Aleksandrowicz i Małgorzatą McGrath - taki, by przez poezję tchnąć ducha polonijnego; udało się, ale na krótko, bo poezja w masie nijaczeje, poezję trzeba smakować, i ten tom dobry jest do smakowania. 

To moje i nie tylko moje, trudno jednoznacznie powiedzieć czy zbudzenia, czy nadzieje, co do poezji jako ostatniego bastionu narodu zaklętego w języku. Niestety ten bastion próbował wielkimi pieniędzmi zlikwidować system sowiecki w Polsce, nagradzając polskojęzycznych deprawatorów, co jak dotychczas najpełniej przedstawił Bogdan Urbankowski w „Czerwonej mszy” czy Jolanta Siedlecka w „Obławie”, a obecnie często występująca w „Erratach do biografii”, nadawanych przez Telewizję Polonia.

Okupant dobrze widział, co znaczy wolne słowo poety, stąd nienawiść, jaką żywiono do Kazimierza Wierzyńskiego, Jana Lechonia, Mariana Hemara, Zbigniewa Herberta. Polonia nie do końca zdaje sobie sprawę z tych subtelności, ale bez poezji każda wspólnota skazana jest na zagładę. Zaznaczone jest, iż jest to drugie wydanie, ale może warto było dać całkiem nowy tytuł, bo „wydanie drugie zostało poszerzone o Juvenilia i cykl "Całopalenie". Dodane zostało słowo wstępne i uzupełniona nota biograficzna na końcu.

” Uwielbiam tomy poezji dwujęzyczne, bo w tym przypadku dwujęzyczność jakby oznacza też i nową etniczność, nową etniczność gwałtownie, może najgwałtowniej wzrastającą, obywateli wywłaszczonych często z jednej ojczyzny, którzy nabywają prawa obywatelskie w nowej, a tu jeszcze mamy dodatkowy paradoks zawarty w tytule – „Trapped In Freedom”. Ta paradoksalność ma tez świetne ujęcie religijne, wręcz mistyczne, gdy jak w wierszu „Całopalenie II” powiada: „lecz abyśmy nie popadli w zbytnie zadufanie w obliczu Boga / dane nam zostało podwójne prawo / i podwójne tablice …” (s.110-111). 

Ludzie doznający, doświadczający tej podwójności zmuszeni są reagować inaczej, tu już nie można czegoś nie dostrzegać, gdy ta podwójność jaśnieje i w blasku jako coś pozytywnego, by za chwilę ukazać swe kły prowadzące do schizofrenii. Ale taki był pierwszy i jak dotychczas obowiązujący paradygmat ontologiczny zafundowany przez Egipcjan, przyswojony przez pozostałych, i trudno orzec, czy to był rzeczywiście wynalazek Egipcjan, czy też uniwersalna ontologia zdaje się nawet silniejsza od kategorii gramatyk uniwersalnych. Czasami mamy wiersz tak prosty jak *** (str.120) zaczynający się od słów: „powiadają że do Boga dochodzą / tylko modlitwy niekontrowersyjne”, a i dalszy wywód niestety nie wykracza poza to, co swego czasu B. Prus o modlitwie Psujaczka napisał.

Efektowna okładka też jest istotną różnicą względem wydania pierwszego, przedtem była dużo skromniejsza. Okładkę zaprojektował syn Autorki - Konrad Kruszewski. Czarnobiała, jakby necrologium tego wszystkiego, co ukochane i co jest zagrożone, a że tom jest z założenia dwujęczyczny, to imaginacja ilustracyjna i translatorska jest zdumiewająca w swym wyrazie, by lepiej to zobaczyć trzeba książkę rozłożyć, wtedy się widzi to, co powyżej…, podobnie jak i ze smakowaniem tej poezji, też trzeba dać szansę i otworzyć książkę, by dać jej szanse, a czasami… sobie, bo ileż jest warte życie wśród zdruzgotanych ideałów, czy może nieco precyzyjniej powiadając, pośród ideałów zagrożonych.                                                                              Jerzy Prus

    
Tomik jest dostępny na www.amazon.com i na www.dsp.gp.pl, oraz we wszystkich księgarniach internetowych. Kosztuje $ 12.95 plus przesyłka.  

 

EDWARD DUSZA  

Kruszewscy  

                          Mieszkowi i Konradowi Kruszewskim

za kierownicą autobusu szkolnego
za ladą sklepową na stojąco
odśnieżanie wiedeńskiej ulicy
wycieranie nosa małemu Mieszkowi
próby nauczenia anglosaskich studentów
słów: trzcina, chrząszcz, czcionka
mąż wraca o piątej – obiad na stół
mały Konrad odkrywa swój Nowy Świat
nie wierzy, że Ameryka
jest powierzchniowo większa
od jego Ojczyzny
bo tata mówił
że Polska
to wielka rzecz
a kiedy się nikomu o Stanach nie śniło
to była już od morza do morza
ustawianie dwóch małych Polaków
w krajobrazie Ameryki

dyskretna konfiskata numerów Playboya
spod materaców
wysłanie Mieszka do Ziemi Chrystusa
z książką Ropsa pod pachą
tradycyjne Wigilia i Wielkanoc
kontusze i husarskie szable
wąsaty przodek nad kominkiem
w ramie biedermeiera
„mama i tata to są porąbane
myślą, że one przyjdą w nocy
i zamkną nas za kratki
nawet wezmą Konradka
chociaż on taki malutki
ale też opozycjonista i azylant polityczny”

„ojciec mówi
że Polska zaczyna się
w progu domu
i kończy się za progiem
a z Ameryką róbcie sobie
co chcecie
 oczywiście, pamiętając
o umiarze i przyzwoitości”.  

Dziadek ze strony matki
dożył stu sześciu lat
chciał przetrwać bezbożną komunę
dawali mu specjalną rentę
ale on pogonił
towarzyszy z komitetu
krzycząc na całe osiedle
że ich papierowa waluta
ustępuje gatunkowo
papierowi toaletowemu
najniższej jakości

pradziadowie po mieczu
stawiali się cesarzom i królom
„niech złoto idzie do złota
my wolim żelazo” - -  

zawsze na emigracji
zawsze pod prąd
za Napoleona dorabiali
się szlifów generalskich
i odmrażali nogi
w drodze na Moskwę
dostawali Virtuti na polu chwały

Mieszko i Konrad
mają to w genach
Polskę Chrobrych
i Grzesia Przemyka.

 

CO CZYNI MIŁOŚĆ?

ŁUKASZUK Tadeusz Dionizy ZP (Krakow), Czyściec, czyli miłość oczyszczająca, „Ateneum Kapłańskie” (Włocławek) 74:2 (439) (maj – czerwiec 1982), s.236-246, przypisów 32. ABS - jp 1982. Katolicka nauka o czyśćcu oddziałowuje na pobożność wiernych, ale wyobrażenia czyśćca były ponure, bo kojarzono to z miejscem tortur, urzędem śledczym, więzieniem, wręcz to „obóz koncentracyjny tamtego świata”, lub „piekła o ograniczonym trwaniu”, co nie jest zgodne z nauką Kościoła (236-237, 241-242), gdyż istotą piekła jest nienawiść, czyśćca zaś miłość (Pozo C., Teologia dell’aldila, Roma 1972:331). Problematyka czyśćcowa była poruszana na Soborze Lyońskim II w 1274 r. i na Soborze Florenckim w 1439 r., w obydwu przypadkach z wielką powściągliwością posługiwano się kategoriami materialno-przestrzennymi w opisie czyśćca (237).

Dekret Soboru Trydenckiego zawarł naukę o czyśćcu w dwóch twierdzeniach, po pierwsze – czyściec istnieje, po drugie – dusze w nim zatrzymane mogą być wspierane modlitwą wiernych i do tego ogranicza się dogmatyczna nauka Kościoła. Sobór Trydencki odciął się od odstraszającego przedstawiania czyśćca, chociaż nie znalazło to szerszego publicznego oddźwięku (239). Biblijny fundament katolickiej nauki o czyśćcu zawarty jest pośrednio (co było źródłem kwestionowania katolickiej nauki o czyśćcu przez prawosławie i protestantyzm) w 2 Mach.12:39-42 skąd „płynie wniosek, że tak Juda jak i autor księgi przyjmowali możliwość oczyszczania obciążeń moralnych po śmierci, w czym pomoc żyjących okazuje się elementem wręcz nieodzownym. To właśnie przekonanie zawiera w sobie istotę katolickiej nauki o czyśćcu” (240).

W NT nauka o czyśćcu ma wsparcie w 1 Kor.3:10-17, natomiast kwestionowanie jej odwołuje się do Mt.12:32  (240-241).  Elementem rzeczywistości czyśćcowej są primo – miłość Boża, w stanie której ludzie opuszczają ten świat, secundo – nieodpokutowane pozostałości grzechowe, tertio – kara, quarto – oczyszczenie. J. Ratzinger dostrzega głęboki sens modlitwy za zmarłych, w której przejawia się autentyczna miłość chrześcijańska (244).

List Kongregacji Doktryny Wiary z 17 V 1979 r. przypomina, że Kościół wierzy w istnienie oczyszczenia uprzedniego w stosunku do oglądu Boga, a oczyszczenie się jest czymś różnym od kary potępionych, w liście nie użyto terminu „purgatorium”, obciążonego wyobrażeniami przestrzennymi i czasowymi, lecz użyto terminu „purificatio”, o wydźwięku osobowym i egzystencjalnym (245).

BIOGRAFIA POLSKIEGO MINISTRA SPRAW ZAGRANICZNYCH – STANISŁAW PATEK (1866-1944)          

GMURCZYK-WROŃSKA Małgorzata (Warszawa), Stanisław Patek – szkic do biografii: stan badan, źródła, problemy badawcze, „Dzieje Najnowsze” (Warszawa) 39:3 (2007), s.3-25, przyp.137, abstrakt ang. ABS – jp 2008-04-28. Brakuje biografii Stanisława Patka (1866-1944), chociaż jest biogram pióra Zbigniewa Landaua w „PSB” 25 (1980), s.321-324, ale wiele wydarzeń w jego życiu nie jest wyjaśnionych. Studia prawnicze ukończył w Warszawie w 1889 r., po aplikanturze został adwokatem w 1894 r. (w tekście – str.4 – błędnie „1994”), do 1903 r. prowadził sprawy cywilne (akta zachowane w Archiwum Państwowym m.st. Warszawy, sygn.1159/III), słabiej zachowane są akta procesów politycznych przechowywane zapewne w mieszkaniu przy Królewskiej 25, zniszczonym podczas Powstania Warszawskiego, mieszkanie to było biurem i „Wielkim Polskim Podziemiem” wedle określenia L. Berensona, bo roboty było wiele, w 1906 r. było 4509 więźniów politycznych.

Patek współorganizował pomoc dla więźniów politycznych w strukturach półlegalnych, wspierali go m.in. S. Kruszewski, B. Prus, S. Sempołowska, A. Świętochowski, S. Żeromski (s.5). Patek przewodził środowisku prawników w Królestwie Polskim w l. 1903-1914, był obrońcą w licznych procesach politycznych, bardzo odważnie bronił m.in. 18-letniego Stefana Okrzeję skazanego na karę śmierci (1905) (str.6-7) i Józefa Montwiłła Mireckiego także skazanego na karę śmierci (1908) (str.8-9), czy uczestniczki zamachu na gen.-gubernatora  G. Skałona (więcej materiałów jest może w archiwach rosyjskich; nie jest wyjaśniona rola kierownika kancelarii Skałona – Michała Jaczewskiego, z którego usług korzystali i zarazem nie ufali mu ani Rosjanie, ani Polacy) (str.9).

Ciągle nie jest ustalona liczba wyroków śmierci wydanych przez carat wobec Polaków, dane H. Kiepurskiej 1974:327 różnią się od danych J. Zdrady 2005:777, w 1905 – stracono 3 osoby, w 1906 – 47 lub 343, w 1907 – 127 lub 124, 1908 – 184 = 184 (str.8 przyp.30). Patek był zaaresztowany 10.02.1908, zwolniony 5.03.1908, przeprowadzono rewizję, rozpracowywaniem Patka zajmował się rosyjski ppłk. P.P. Zawarzina [ w tekście błędnie „Zawarin” ] (str.9-10), a gdy władze rosyjskie skreśliły go z listy adwokatów, to adwokaci rosyjscy wzięli go w obronę (str.10). Patek opisał swe działania w „Ze wspomnień obrońcy” (Warszawa 1937). Od 1911 zajmował się kredytami, działał w partii liberalnej – Związek Postępowo-Demokratyczny (pedecja), postulujący autonomię dla królestwa Polskiego podczas Wszechrosyjskiego Zjazdu Adwokatów w Petersburgu w 1905 r., działalność tej partii analizował T.Stegner 1990. Pośrednikiem między adwokatami polskimi i rosyjskimi był A. Niemojewski i chyba A. Lednicki (str.11, przyp.43 – tam jego biogram).

Patek był związany z wolnomularstwem od 1910 r., wprowadzony przez J. Kurnatowskiego. Wolnomularze różnili się tym od piłsudczyków, że byli nastawieni bardziej nastawieni na państwa Europy Zachodniej (str.13), poczem pada stwierdzenie, że „Wolnomularze popierali hasła niepodległościowe …” (str.14), te dwie postawy różnią się i szkoda, że Autorka nie wyjaśniła kiedy nastąpiło to przejście, bo to jednak znacząca różnica stanowisk. Wedle opinii  L.Hassa 1996:46 wolnomularze mieli prowadzić polską politykę zagraniczną w 1914 r. (str.12-13). Przed podróżą do Paryża i Londynu Patek spotkał się 6.09.1914 r. w Kielcach z J. Piłsudskim (str.15-16). Od 1905 r. związał się z J. Piłsudskim i jako jego reprezentant brał udział w paryskiej konferencji pokojowej w XII 1918 r., sam Patek pisał, że traktat podpisali Paderewski i Dmowski, a ratyfikację podpisał on 10.01.1920 w Paryżu (str.16). S. Grabski wręcz określa go jako „człowieka najbliższego zaufania Piłsudskiego” (Pamiętniki,  t.2, 1989, s.130), odmienną opinię ma badacz J.Molenda 1980:239 (str.14).

Podczas wojny polsko-bolszewickiej był min. s. zagr. od 16.12.1919 do 9.06.1920 r. (odnośnie stosunków polsko-bolszewickich istotne są tu badania A. Nowaka 2001, stosunki polsko-czeskie opracował M. K. Kamiński 2001, a polsko-rumuńskie dwukrotnie opisywał H. Bułhak 1973 i W. Stępniak 1992; polsko-francuskie opisywał J. Kukułka 1970, W. Suleja 1999, edycja dokumentów w „Documents Diplomatiques Française 1920”, v.1, 2005; polsko-brytyjskie mają edycję dokumentów w „Documents on British Foreign Policy”, 1919-1939, vol.3, 1949, chociaż ciągle brakuje analizy postawy G. Lloyda, wyrażającego, że nie tylko nie wesprze Polski w przypadku wojny prewencyjnej z bolszewikami, ale udzieli désintéressement, gdyby była „agresja sowiecka, którą można uznać za sprawiedliwą” (A.Nowak 2001:443; str.20).

Patek był posłem w l. 1921-26 w Tokio (badała to E. Pałasz-Rutkowska 1996, 1998). W l.1927-32 Patek był posłem w Moskwie (najlepiej opracowany okres jego działalności w pracach S. Łopatniuk 1965, M. Leczyk 1966, 1976, 1995; A. Skrzypek 1979, 1982, W. Materski 1990, 1994, 2006, M. Kornat 2004, ze strony rosyjskiej O. Ken 2000, 2003; chociaż jest kilka spraw do dalszych badan – zob.str.21-22). W l.1933-36 był ambasadorem w Waszyngtonie (opisywał B.Winid 1991), a od 21.01.1933 także posłem w Hawanie (brak opracowania). W l.1936-39 był powołany przez Prezydenta do Senatu, gdzie pełnił funkcje przewodniczącego senackiej komisji spraw zagranicznych (zabrakło omówienia w artykule).

Od pewnego momentu (brak określenia czasowego) był przeciwnikiem min. J. Becka. Jego syn Aleksander Sonier (1886-), działacz SDKPiL, dyplomata sowiecki – jest jedynie wspomniany przez Landaua 1980 (str.23). Spis publikacji Patka obejmuje kilka pozycji (str.24), wspomniane są dwie prace niewydane „Ekonomiczny system Polski za czasów Stanisława Augusta” oraz „O pojedynkach”.    

II WIELKA EMIGRACJA POLITYCZNA – SYLWETKI: JULIUSZ SAKOWSKI          

LISIEWICZ Piotr, Nocna rozmowa przez telefon, „Niezależna Gazeta Polska” (Warszawa) Nr 4 (26) z 4.04.2008, s.28-32, 3 foto. ABS – jp 2008-04-10. Juliusz Sakowski (włas.: Julian Saydenbaytel) ur. 22 V 1904 w Warszawie w rodzinie dyrektora fabryki. Ochotnik w wojnie 1920 r. Absolwent Gimnazjum im. J. Lelewela w Warszawie (w tym czasie zmienił nazwisko). W 1922 r. rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Od 1927 r. pracował w MSZ. Najmłodszy „Skamandryta”, zadebiutował w 1930 r. w „Wiadomościach Literackich”. W 1935 r. został konsulem w Marsylii, później był sekretarzem poselstwa RP w Madrycie. Od 1938 r. w Wydziale Zachodnim MSZ w Warszawie.

Ożenił się ze Stefanią z Fruehlingow. We IX 1939 r. przedostał się przez Rumunię do Francji, w rządzie Sikorskiego był sekretarzem generalnym i z-ca ministra informacji Stanisława Strońskiego, następnie ministra Stanisława Kota (1943-44) i Adama Pragiera (1944-45). Współpracownik gen. W. Andersa, był przyrównywany ze względu na zasługi wydawnicze (kierował Polską Fundacją Kulturalną w Londynie) do Mieczysława Grydzewskiego i Jerzego Giedroycia. Kazimierz Wierzyński uważał go za „najbardziej oczytanego” z polskich eseistów. Marian Hemar uważał go za najskuteczniejszego polemistę, bronił Józefa Mackiewicza przeciwko J. Nowakowi-Jeziorańskiemu i innych, którzy chcieli w 1969 r. wyeliminować jego wpływ na emigrację niepodległościową.

Pisywali do londyńskich „Wiadomości” Grydzewskiego, redagował tam „Miscellanea”. Gdy z Kraju przyjechali nastawieni bardziej ugodowo krytykujący antykomunizm niezłomnych, Sakowski odpowiedział Bolesławowi Sulikowi (ostatnio obrońca R. Kwiatkowskiego podczas afery Rywina), że pisze tak, iż nikogo to nie porusza „w sposób zawiły, niestrawny i mdły”.

Krytykował intelektualistów Zachodu za ich serwilizm wobec Moskwy, w tym Y. Montand, J. P. Sartre, L.Aragon, P. Picasso. [ W najważniejszym po 1945 r. dzienniku niepodległościowej Polonii ] w londyńskim „Dzienniku Polskim i Dzienniku Żołnierza” prowadził rubrykę „Raz na tydzień”. Polemizował ze Stanisławem Mackiewiczem, który bronił Petain i króla Stanisława Augusta, powiadając, że na drodze kolaboracji nie ma zatrzymania się, krytykował „Cata” koncepcję legalizacji ugody i legalizacji agentury (wkrótce w 1956 r. S. Mackiewicz wrócił do PRL wydał książkę o „bezpłodności emigracji”, ostatnio IPN ujawnił, że od 1947 r. miał kontakty z UB i był opłacany).

Był sceptyczny wobec odwilży w komunizmie, polemizował z Markiem Hłaską za dzisiaj byśmy powiedzieli „obrażanie uczuć religijnych”, z Witoldem Gombrowiczem, ale w końcu… przyznał mu Sakowski nagrodę „Wiadomości”, podkreślając że najbardziej cenił jego „Dzienniki” i jego humor, chociaż pytany, ile miejsca poświęciłby mu w historii literatury, odpowiedział „jak najmniej”. Gdy Grydzewski zachorował przejął jego obowiązki w „Wiadomościach” i w jury tego pisma. Przez jakiś czas Sakowscy opiekowali się Grydzewskim, który u nich zamieszkał. Juliusz Sakowski zmarł w Londynie 11 V 1977 r., już pośmiertnie wdowa po nim wydała listy doń pisane przez 14 pisarzy emigracyjnych pt. „Kulisy zdarzeń”.  

TRZECIA WIELKA EMIGRACJA - EMIGRACJA SOLIDARNOŚCIOWA

PAWLAK Maciej, Emigracja solidarnościowa lat 80. Kierunek: Zachód, „Niezależna Gazeta Polska” (Warszawa) Nr 3(25) z 7.03.2008, s.14-15, 1 il. ABS – jp 2008-04-23.

W l.1981-1989 wyjechało z Polski co najmniej 1 mln. Polaków, była to głównie emigracja polityczna po wprowadzeniu stanu wojennego, sporo powróciło po 1989 r., ale brak danych statystycznych. Straty dla Kraju i straty osobiste są nie do oszacowania. Istotną pomocą w adaptacji do warunków emigracyjnych odgrywał Kościół. Wyjeżdżali ludzie młodzi, nadreprezentowana była grupa wiekowa 25-44 lata, 39% spośród miliona miało wykształcenie minimum średnie (dwa razy lepszy wskaźnik niż w Kraju), w tym było 20 tys. inżynierów, 9 tys. nauczycieli akademickich.

Kilkutysięczna (brak dokładnych danych) była grupa opozycji antykomunistycznej. Badania socjologiczne prowadzi Dariusz Stola z Collegium Civitas. Autor opisywał już swe przeżycia emigracyjne w Niemczech na lamach londyńskiego „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” [w tekście błędnie jest zacytowany tytuł tego pisma ].    

WSPÓŁCZESNA SCENA POLITYCZNA W POLSCE - PRAWICA

WIELOMSKI Adam, Ruchy tektoniczne na prawicy, „Najwyższy Czas” Nr 14 (933) z 5.04.2008, s.XIV. ABS – jp 2008-04-10. Autor przypomina swoją kalkulacje, że jeśli poparcie dla PiS spadnie poniżej 20%, to jest sens myślenia o nowym zagospodarowaniu elektoratu. Obecnie poparcie dla PiS oscyluje wokół 16%. PiS wydaje się, że jest formacją schodzącą, ale ciągłe ma świetne finansowanie z budżetu państwa, a jego przywódca Jarosław Kaczyński to taktyk „najzręczniejszy w całej krajowej polityce”. Poparcie dla PiS może spaść do 10% z czego 6% to słuchacze Radia Maryja (RM) i 4% to twardy elektorat Porozumienia Centrum.

RM może wybrać drogę własną, bez negocjacji z PiS, chociaż nie ma znanych liderów, wśród liderów wymienia Wielomski Antoniego Macierewicza, Jerzego Roberta Nowaka i Annę Sobecką, ale dodaje „to nie są poważne kandydatury” [ osobiście myślę, że za słabo i pochopnie w tym momencie Autor różnicuje, że szanse Macierewicza są nieporównywalnie większe niż pozostałych, ale on sam na razie zastrzega, że różnice w dyskusji nie oznaczają braku jedności w PiS ]. Wielomski odrzuca także kandydaturę Marka Jurka, który zaangażował się czynnie przeciwko abp. S. Wielgusowi.

Drugą ścieżkę chciałyby narzucić demoliberalne media z „Dziennikiem”, „GW” i TVN w postaci Partii Proeuropejskiej Prawicy (PPP) lub prawicy laickiej (PL). [Angażowanie się w te środowiska „GW” to jakby przypomnienie starego pomysłu chyba z 1982 r. środowiska „Krytyki” by lewica laicka zakładała organizacje prawicowe kontrolowane przez siebie]. Obecnie główny manifest tej formacji napisał Robert Krasowski red. nacz. „Dziennika” w szkicu „Jakiej prawicy Polacy potrzebują?” (22 III br.) oraz w forsowaniu przez „GW” tego samego dnia przez Wojciecha Załuskiego konserwatywnej partii między PO i PiS z udziałem Kazimierza Ujazdowskiego i Pawła Zalewskiego, plus Rafał Dutkiewicz, Maciej Płażyński, być może Jan Rokita i Marek Jurek. PL czy PPP byłaby to formacja proeuropejska, proniemiecka (w konsekwencji finansowana przez fundusze europejskie), liberalna w gospodarce (góra do 45% PKB kontrolowane przez państwo), laicka, tolerancyjna wobec hominternu [ jakby się w tym miał znaleźć M. Jurek? ].

Wielomski uważa, że wtedy słaba prawica (PiS) zostałaby zastąpiona przez jeszcze coś słabszego (PPP / PL), a sojusz PO-PiS byłby sojuszem PO-PO [bis]. [Myślę, że diagnoza dekonstrukcji PiS jest zdecydowanie pochopna, tym bardziej, że nie widać żadnego wzmocnienia konkurencyjnego ośródka prawicowej i centrowej orientacji niepodległościowej, a więc elektorat ciągle jest przy PiS, chociaż trzeba wyciągać wnioski z raportu A. Lipińskiego, zwrócić większą uwagę na media, nie prowadzić walki na wszystkich frontach, wyklarować stosunek do Europy nie tracąc suwerenności, zyskać dla swych poczynań Polonię amerykańską ].  

WSTĘP DO TEORII PRZYJAŹNI POLITYCZNEJ

DORN Ludwik, Teoria i praktyka przyjaźni politycznej, „Polityka” Nr 14 (2648) z 5.04.2008, s.20, 22, 1 foto. Rozm. przepr. Ewa Winnicka i Cezary Nazarewicz. ABS – jp 2008-04-17. Poseł Prawa i Sprawiedliwości, b. Marszalek Sejmu RP, Ludwik Dorn, znajomy Jarosława Kaczyńskiego od 1977, współpracuje z nim blisko od 1990, ostatnio „jesteśmy w sporze politycznym … On jest prezesem, ja szarym członkiem. W dodatku zawieszonym”. Powiada o Jarosławie Kaczyńskim, że „on obrywał tysiąc razy więcej niż ja”, ale zapytany o konkrety odesłał do podręczników historii Polski [które niestety tego nie ujmują ].

B. przyjaciel Antoniego Macierewicza, rozstali się pod koniec lat 90-tych, Dorn próbował łagodzić spór o krzyże oświęcimskie, a „Glos” opublikowali listę hańby z jego nazwiskiem – „takich rzeczy nie toleruje i wyciągam z nich konsekwencje”, chociaż ciągle jest „bardzo odległym politycznym przyjacielem”. [Osobiście uważam, że właśnie za to trzeba Macierewicza cenić, że za wierność wobec ideałów gotów jest poświęcić nawet przyjaciół tak czy inaczej błądzących, chociaż większość ludzi być może bojąc się samotności, woli przymknąć oczy na błędy przyjaciół, niż ich stracić; jeszcze większe dylematy przeżywali senator B. Goldwater z powodu syna i Prezydent RP z powodu córki ]. Na pytanie czy jego przyjaciółmi politycznymi są także Z. Wrzodak i A. Lepper, odpowiada, że rozmowa przybiera charakter groteskowy i przypomina o gradacji: wróg, śmiertelny wróg i partner koalicyjny, [co myślę, że jest przejęzyczeniem …].

Na zarzut niespójności jego teorii przyjaźni politycznej, Dorn odpowiada, że „nie można koalicjantowi czynić zarzutu, że traktuje się go instrumentalnie”. Przyjaciel osobisty nie czyni krzywdy, polityczny – czasami, a władza osłabia związki niepolityczne, a „partia polityczna jest wspólnotą politycznej przyjaźni” … chociaż gdy ktoś „robi krok niekonwencjonalny, to milkną telefony”. W przypadku Leppera niepotrzebne było dociskanie pedału moralnego, w przypadku PiS było „zupełnie niepotrzebne poszerzanie frontu walki (…) konflikt jest niezbywalną częścią polityki (…).

Natomiast zasadą polityczną jest, by konflikt tak zminimalizować, żeby się nie rozprzestrzeniał. Sztuką jest jego precyzyjna lokalizacja (…). Bytów, konfliktów i przeciwników nie należy mnożyć ponad potrzebę”. Na zarzut retoryki konfliktowej z jednych się tłumaczy („bure suki”, „branie w kamasze”), z innych - „wykształciuchy” – że to była potrzebna debata. PiS źle ocenił nastroje społeczne i zbytecznie tworzył konflikt biedni vs. bogaci. Dorn uważa, że to była w znacznym stopniu jego zasługą stworzenie systemu finansowania partii takiego, że trudniej obecnie partie powstają.  [Nie jest to żadna teoria przyjaźni politycznej, lecz kilka uwag do przyszłej teorii].    

MEDIA W POLSCE

GŁUSKA-BAGAN Monika & OPALIŃSKI  Krzysztof (foto.), Wolę sytuacje zaaranżowane, „Pani” (Warszawa – Wydawnictwo Bauer sp.z.o.o.) 19:3 (210) (Marzec 2008), s.64-67, 4 foto. ABS – jp 2008-04-13. Bożena Walter z d. Bukraba, córka oficera Władysława Bukraby zamordowanego w Starobielsku, miał l.29. Studiowała iranistykę na UJ. W l.60-ch dzięki Irenie Dziedzic została spikerką telewizji. W telewizji zorganizowała programy „Czar par” i „Przyjaciele”. W 1965 r. poślubiła Mariusza Waltera (półsierota, ojciec zaginął po aresztowaniu przez NKWD we Lwowie), dziennikarz pracujący w telewizji; razem zorganizowali Studio 2 w latach 70-ych, w stanie wojennym odszedł z telewizji, w III RP zorganizowali TVN. Obecnie prezeska Fundacji TVN „Nie jesteś sam”. Maja dwoje dzieci, syna Piotra (7 lat temu został prezesem TVN po ojcu, ma dwoje dzieci Zuzannę, l.12 i Maksa, l.3), i córkę młodsza o 6 lat od Piotra – Sandrę, która także pracuje w telewizji. Bożena Walter wykreowała fotografa Marcina Tyszkę, aktora Krzysztofa Ibisza i dziennikarkę Justynę Pochanke.

CIĄGLE BIAŁE PLAMY DZIEJÓW OJCZYSTYCH  

CHODAKIEWICZ Marek Jan, Ankieta, „Najwyższy Czas” (Warszawa) Nr 12-13 (931-932) z 22-29.03.2008, s.LX-LXII. ABS – jp 2008-04-23. [Będzie to abstrakt polemiczny, a ze tematyka istotna, a jednostkowe naświetlenia sa bardzo ograniczone, to potrzebna jest większa debata nad tym zagadnieniem, najlepiej myślę na lamach „Najwyższego Czasu”, bo moje website ma ograniczona publiczność, jak każde medium zresztą. W nawiasach kwadratowych podaje własne uwagi, bez nawiasów, to abstrakt tego, co napisał Chodakiewicz (dalej MJC)].            Marek Jan Chodakiewicz zaczyna być jednym z największych erudytów i chyba jednym z najlepszych historyków Polonii Amerykańskiej, chociaż jego specjalizacją bynajmniej nie są dzieje tejże Polonii, lecz dzieje najnowsze, a szczególnie stosunki polsko-żydowskie, chociaż ciągle widziane z perspektywy nieco językowo zbyt ubogiej, bo zbytnio nieuwzględniajace literaturę w języku hebrajskim i w jidysz (za tą ostatnią uwagę dziękuje prof. Janowi Adlerowi).          

W XI 2006 r. jeden z dzienników [brak nazwy] rozpisał ankietę adresowaną do historyków, ale projekt upadł. MJC przytacza pytania i swoje odpowiedzi. Pytano się o białe plamy w historii Polski. MJC pisze, że często już świadomość białych plam jest sukcesem i dalej „mało kto wie (może z wyjątkiem Sławomira Cenckiewicza) o wkładzie emigracji do czynnej walki z komunizmem” – to zupełne nieporozumienie i pominięcie kilku głównych instytucji historycznych emigracji, kilkudziesięciu badaczy oraz kilkuset dziennikarzy polonijnych, gdzie mamy olbrzymią wiedzę na ten temat. W przypadku postulowanego tematu badawczego elit II RP, to szkoda, że nie wspomniał o badaniach M.M. Drozdowskiego, uczniów W. Kuli, którzy także sięgali do tego okresu, J. Szymanderskiego, J. Majchrowskiego.

MJC stawia hipotezę, że przed powstaniem II RP w 1918 r. Polacy byli przygotowani do rekonstrukcji państwa, bo nienaruszona była rodzina i własność prywatna (o ile nie brano udziału w działaniach antyzaborczych, [ale wtedy dominowała z kolei pasywność polityczna, a przynajmniej daleko idącą ostrożność]), a w 1989 r. przed powstaniem III RP byli nieprzygotowani, bo Polacy byli spauperyzowani. [Myślę, że to tylko część tego, co istotne, ale i pominięcie czegoś istotniejszego, przełom 1918 r. to było odejście od brudów okupacji do czystości niepodległego państwa, a w 1989 r. było przejście z jednego brudu do drugiego, bo okrągły stół to była jednak umowa tajnych i jawnych agentów. Zarówno przed 1918 jak i przed 1989 r. był olbrzymi ruch reformatorski, ale w 1918 r. był wykorzystany i użyty, a w 1989 r. w znacznym stopniu tylko nadużyty].

Co do historii walki zbrojnej o niepodległość w l.1914-1921 r., to takie studia i to w olbrzymiej ilości były opracowywane, warto zajrzeć do syntezy W. Lipińskiego, do W. Pobóg-Malinowskiego, do „Niepodległości” [wszystkie te prace są słabo obecne na rynku polskim], z nowszych to nie jest tylko J. Muszyński, warto zajrzeć do nowatorskich prac Janusza Szczepańskiego i jego syntezy „Społeczeństwo polskie w walce z najazdem bolszewickim 1920 roku” (Warszawa – Pułtusk 2000). MJC postuluje badania aktywności Polaków w Rosji i znowu można powiedzieć, że takie badania są, ze starszych praca M.Janika, z okresu PRL L. Bazylowa, W. Śliwowskiej, z nowszych A. Chwalby, chociaż zgoda, że to temat ciągle olbrzymi. W przypadku II wojny światowej: konieczność  pisania monografii organizacji wałczących, komunistów ujął P. Gontarczyk, S. Bojemski organizację ”Miecz i Pług”.

Większość tematów wyliczonych przez MJC była już badana, owszem czasami ostatnie rezultaty pochodzą jeszcze z czasów komuny, ale wtedy istotne jest dodanie korekt, a często przywołanie tego, co wyrwała cenzura. MJC pisze, że „najwięcej jest do zrobienia przy historii stosunków polsko-żydowskich” – nie zgadzam się z tym  ujęciem, gdyż za najważniejsze uważam ocenę strat państwa polskiego podczas wojny, czyli kontynuację tego, co zainicjował prez. m. st. Warszawy w odniesieniu do stolicy i konieczne jest rozszerzenie na całość ziem RP i to w granicach sprzed 1 IX 1939 r.

Uważanie, że priorytetem są stosunki polsko-żydowskie być może wynika z osobistej perspektywy badawczej MJC, ale priorytet myślenia państwowego, całościowego nad ujmowaniem zagadnień częściowych musi być jednoznaczny]. Okres PRL: Słusznie podkreśla MJC znaczenie badań nad konspiracją antykomunistyczną i rolą „Zeszytów Historycznych WiN” [tak brzmi prawidłowa nazwa tego pisma].

Reszta postulatów wymieniona przez MJC jest realizowana przez historyków. [To, co dodałbym to brak mocnego wydawnictwa źródeł jak „Documenta Ocupationis”, brak jest reprintów bibuły i to dotyczy całej bibuły po Powstaniu Styczniowym aż do 1989 r., to myślę, że jest jedno z najgorszych zaniedbań. Brak jest, a co powinno być na CD, dostępu do prasy Polonii, a szczególnie takich tytułów, jak londyński „Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza”, „Bellona”, nowojorski „Nowy Świat”, ale także na CD winny być dostępne edycje prasy z PRL, bo za chwilę okaże się, że nigdzie nie będzie kompletu, a więc konieczna jest edycja „Trybuny Ludu”, „Żołnierza Wolności”, „Nowych Dróg” itp. Także na CD winny się ukazać duże zbiory dokumentów z II wojny światowej i po 1945. Konieczna jest także monografia, za niewystarczającą uważam monografie K. Ruchniewicza, dotyczącą odszkodowań niemieckich i przerwana na 1975 r.

Międzynarodowe stosunki gospodarcze PRL to wielka biała plama, której obecnie chyba prawie nikt nie bada. Brak jest wydawnictwa historycznego abstraktowego w Polsce, bardzo słabo funkcjonuje popularyzacja dorobku polskiej historiografii w językach obcych, a wysiłki „Acta Poloniae Historia” nie SA rekompensowane przez „Polish Review” czy „Polish American Studiies”. Zupełnie zaniedbana jest historia partii politycznych koncesjonowanych w PRL.

Za błąd uważam przeniesienie redakcji „Niepodległości” z Nowego Jorku do Warszawy, bo cenzura polityczna działa w każdym systemie, a wychwalany przez MJC Cenckiewicz, opowiadający się za tym przeniesieniem, co mu wytykałem, teraz ma problemy z wydrukowaniem różnych prac w Polsce, co po części wynika także z jego podwójnej perspektywy nie tylko badawczej, ale i urzędniczej.

Jest „Rocznik Lwowski”, ale to powinien być wręcz miesięcznik, podobnie z Wilnem, dawniej były pisma o podobnym profilu na emigracji, ten temat potrzebuje opracowania. Brak czasopisma wydawanego przez Polaków o historii polskiej w Niemczech czy też w Europie. Negatywnym aspektem globalizacji może być także globalna cenzura, dlatego warto przemyśleć wychowawczy aspekt cenzury: bez tabu nie ma cywilizacji, chociaż być może tu się mylę.

Nie tylko polskim zaniedbaniem jest brak modelowania historycznego, występowało na łamach „Przeglądu Wojskowego” S. Roweckiego, ale to już nieco inny rodzaj wiedzy, który w warunkach zniewolenia rozjeżdża się, w warunkach wolności badawczej II RP wzajemnie się inspirowały czasami odlegle dziedziny wiedzy, co prowadziło do ostatniego intelektualnego rozkwitu i nad tym też trzeba badania prowadzić.]   FINIS

 

Poczytaj wiecej

Po kazdym spotkaniu bede zamieszczal dodatkowe informacje, dla tych, ktorzy ze wzgledu na odleglosc nie mogli wziac w nim udzialu. [dalej>>]

Spotkania Klubu

14 listopada 2007

5 grudnia 2007

9 stycznia 2008

Zebrania odbywają się raz w miesiącu w sali przy kaplicy Kościółka pw. Św. Kazimierza w Newark. Następne zebranie w środę 13 lutego 2008 r. o godz.7.30 wieczorem,

Kontakt z moderatorami spotkania:
 - Jerzym Prusem
tel: (862) 668.5645
 - lub z
 - dr Śliwowskim - dr.sliwowski@yahoo.com