WIADOMOŚCI ABSTRAKTOWE
Nr 8 Czwartek
2008-03-06
Redaktor odpowiedzialny: Jerzy Prus
Subskrypcja najnowszego wydania:
prusjerzy@optonline.net,
później ukazuje sie w dziale “Abstrakty” na
www.pruspresents.com
PIĄTE SPOTKANIE KLUBU JAGIELLOŃSKIEGO W środę 5 marca 2008 w sali "Convent Building" przy parafii Św. Kazimierza w Newark odbyło się piąte Spotkanie Klubu Jagiellońskiego prowadzone przez dwóch moderatorów Jerzego Prusa i Stanisława Śliwowskiego. Przybylo dwóch nowych uczestników, pan Witold Gradzki, studiował kolejnictwo we Wrocławiu, w USA od 1983 w USA, gdzie zdobył drugi zawód, jest pielęgniarzem i pasjonatem medycyny naturalnej, drugim nowym uczestnikiem jest Stanisław Wójcik urodzony w Kurytybie w Brazylii, z wykształcenia pedagog, o nastawieniu lewicowym, pasjonujący się socjologia, nie był jeszcze w Polsce, ale język polski z domu rodzinnego wyniósł bardzo dobry. Spotkanie rozpoczęło się wykładem historyka Jerzego Prusa o idei jagiellońskiej. Polska Jagiellońska trwała 186 lat (1386-1572), rządziło wtedy 7 królów, w tym najdłużej panujący monarcha w dziejach Polski – Władysław Jagiełło (48 lat), kształtowała się w tym czasie monarchia parlamentarna oraz następowało przejście od państwa jednonarodowego (czasy piastowskie) do państwa wielonarodowego, proces uwieńczyła Unia Lubelska w 1569 r. tworząc Rzeczpospolitą Obojga Narodów jako związek wolnych z wolnymi i równych z równymi. Ważnym wydarzeniem było odejście od chrześcijaństwa nawracania mieczem (słynne wystąpienie Pawła Włodkowica na soborze w Konstancji, wspierane ideowo przez rektora UJ Stanisława ze Skarbimierza). Przyznanie dużej suwerenności poszczególnym ziemiom tworzyło federację o suwerenności podzielonej (to trafne określenie Jerzego Jedlickiego), gdzie poszanowanie wolności i praw obywatelskich dla najliczniejszej w całej Europie warstwy szlacheckiej sięgającej 10% (gdy średnia europejska nie przekraczała 5%) tworzyło z Rzeczpospolitej państwo przyciągające tych wszystkich komu wolność była droga. Idea jagiellońska była rzeczywistością, która także ubogacili historycy, gdyż ważną była konstatacja z debaty trzech historyków w 1935 r. Oskara Haleckiego, Marcelego Handelsmana i czeskiego historyka Jaroslava Bidlo, że gdy Polska była wolna, to cała Europa Środkowowschodnia była wolna, a gdy Polska wolność traciła, to i ten region także ja tracił. Do idei jagiellońskiej nawiązywał federacjonizm Józefa Piłsudskiego i chociaż znowu wolność nastała w Europie Środkowej, to jednak nie całkowicie, nie udało się wyrwać Ukrainy i Białorusi spod zniewalenia moskiewskiego. W dyskusji dopytywano się o znaczenie tej idei dla współcześnie kształtującej się Unii Europejskiej i podstawową konkluzją tej części debaty było stwierdzenie, że nasza piękna przeszłość jest tym do czego warto się odwoływać, bo jest bardziej spójnym wzorcem niż mieszanina biurokracji, socjalizmu i manipulacji. Na pytanie, jakie państwo europejskie najbardziej przypomina ideę jagiellońską, Prus odpowiedział, że chyba Szwajcaria, chociaż ta jest w Europie, ale nie w Unii Europejskiej, po niej chyba Wielka Brytania. W dyskusji podkreślano że zarysowują się separatyzmy, generalnie Europa nie respektuje - co podkreślił dr Śliwowski - wystarczająco zasady wolni z wolnymi i równi z równymi, a i polska dyplomacja jest słaba i nie docenia wystarczająco sąsiadów, co było widoczne ostatnio w przypadku jak potraktowano Rosje, a jak Ukrainę, co uwypuklił Witold Gradzki, dodając, że tak też jest i z wizami. Na to Kazimierz Mroczek „a co dają wizy?”, Prus: „wolność podróżowania jako jedną z podstawowych wolności obywatelskich, co dawniej było czymś normalnym”, Mroczek: „.. dla bogatych?”, Prus: „raczej dla chcących podróżować”. Te ostatnie konstatacje zahaczały o nowy temat Europejski Traktat Konstytucyjny, gdzie swoje poglądy przedstawiło troje panelistów Andrzej Burghardt, Jerzy Prus i Stanisław Śliwowski. Jako pierwszy swe uwagi przedstawił Andrzej Burghardt: obecny traktat reformujący jest kopią lekko zmienioną, która już raz nie przeszła, a cel jest jasny - stworzyć superpaństwo więcej niż federację. Polska nie stała w żadnej konieczności ratyfikacji jako pierwsza, bo to jednak wiąże się z utratą suwerenności. Są to dawne manipulacje, już 1996-97 widać było podczas przyjmowania Konstytucji z 1997 r., gdy ruch niepodległościowy był szczególnie zbulwersowany art.91.3 [ „Jeżeli wynika to z ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską umowy konstytuującej organizację międzynarodową, prawo przez nią stanowione jest stosowane bezpośrednio, mając pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawami” ]. Konieczne jest referendum narodowe, a nie wątpliwa procedura ratyfikacji przez sejm i mamy tu zdumiewające nasilenie złej woli mediów, partii, premiera. JM: To od dawna robota KGB, a takie podejście władz polskich jest sprzeczne z prawem podstawowym do niepodległości. AB: … a także próbą sparaliżowania działalności KPA, bo trudno przypuszczać, by KPA zajęło jasne stanowisko co do ostatnich oświadczeń szczególnie w sprawach Borowskiego, Kobylańskiego i wolności mediów w Polsce. Widać wyraźny kryzys tej organizacji. JP: Nie zmieniajmy tematu, bo sprawa KPA chociaż ważną, to nie ma tego znaczenia co kryzys suwerenności w Polsce. Rzeczpospolita działa wedle złej Konstytucji z 1997 r., która była krytykowana, jeśli podejmuje się działania zagrażające suwerenności i są to działania podejmowane przez Sejm, to Prezydent RP zgodnie z art.126.2 („Prezydent Rzeczypospolitej czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niepodzielności jego terytorium”). Istota dramatu obecnego można powiedzieć, że polega na wewnętrznej sprzeczności Konstytucji, bo jak bronić suwerenności, gdy Konstytucja ogranicza możliwości obrony tej suwerenności przez Prezydenta RP. Jeśli ktokolwiek działa przeciwko suwerenności Rzeczpospolitej, to Prezydent ma obowiązek podejmować środki zaradcze, ale zarazem jest mocno skrępowany, gdy błędnie działania podejmuje Sejm, czy gdy Trybunał Konstytucyjny zdaje się być poddany grze partyjnych interesów. Obecnie nawet nie ma szans rozwiązanie parlamentu przez Prezydenta, bo dalsze kroki określa Konstytucja … SS: To będzie najważniejsze głosowanie od 1989 r. AB: Jednocześnie blokuje się przekaz do opinii publicznej, tak jakby działała cenzura … SS: .. to nie cenzura, lecz polskie media, nie reprezentują Polaków, właścicielami wielu nie są Polacy. JM: wyjątkiem jest kilka dobrych mediow takich jak Radio Maryja, „Nasz Dziennik”, „Niedziela”, publicyści tacy jak Stanisław Michalkiewicz … JP: … Marian Miszalski, Piotr Jakucki, Andrzej Nowak, robi to więcej osób, ale to w normalnym państwie niepodległym byłby to nurt dominujący, a w Polsce jest to nurt niszowy, podobnie i na emigracji, co więcej Polonia została zarzucona najgorszymi mediami i wielu Polaków narzeka, że jest wiele problemów z kupieniem wartościowych gazet polskich, które dbają o polskie interesy. Ale media to też osobne zagadnienie, główna sprawa to próba likwidacji czy też ograniczenia polskiej suwerenności przez Sejm RP, gdzie stanowisko wszystkich partii zaliczyć można do „partii białej flagi”, a nawet PiS nie zajął jednoznacznego stanowiska, co zostało opisane w dzisiejszych „Wiadomościach Abstraktowych” (nr 6). Istotne jest pytanie o dalszą procedurę, czy w przypadku tego traktatu też konieczna będzie jednomyślność? Jeśli tak, to jest spore prawdopodobieństwo, że to nie przejdzie, ale nie ma co liczyć na los szczęścia, bo ta loteryjność staje się fundamentem niestałości współczesnych społeczeństw, a nieszczęściem byłoby gdyby o sprawie tak istotnej jak niepodległość miał decydować ślepy los, a nie jasna wola polityczna Polaków, bo to jest to normalny obowiązek obywatelski obrony Niepodległości, a tu mamy jakby potężniejący nurt zdrady narodowej i trzeba sobie jasno powiedzieć czy obojętność każdego z Polaków wobec tego zagadnienia to nie jest czasem dojrzewanie do zdrady NN: … to drobiazgi AB: … to nie są drobiazgi. Zdumiewająca jest wolta prezesa KPA, to wręcz robota destrukcyjna … JM: Istotną sprawą jest czy listy w sprawie Borowskiego, Kobylańskiego i wolności mediów w Polsce były publikowane? SS: … wierzę że doszły do adresatów … JP: …ale miały być też publikowane? AB: … to dobre pytanie SS: … trzeba zapytać się wiceprezesa KPA Wnękowicza, ponadto obecnie są dwie frakcje w KPA, pierwsza skłonna do postawy by nie zabierać głosu w sprawach Kraju i druga, przeciwna, by nie pozbawiać się takiego głosu JP: takie wywłaszczenie z wolnej opinii publicznej jest niebezpieczne. KM: Powinno się nagłaśniać takie sprawy JM: Widzę raczej czarny scenariusz: okrągły stół to było zejście do podziemia grupy kgb-owskiej, główne uderzenie poszło w media, by stanowiska kluczowe były zawładnięte przez tą grupę. Do gry weszły tez służby specjalne niemieckie, wręcz sojusz niemiecko-rosyjski rządzi w mediach polskich. JP: To ciekawa hipoteza, tylko że trudna do sprawdzenia, chociaż po owocach najlepiej można poznać, a te są często zatrute i wręcz zachwalają postawę bierności i nieanalizowania spraw polskich, czyli obezwładnienie Polski. KM: Polska wpadła w łapy oligarchii … SS: demoliberalnej lub wręcz ochlokracji …. W kolejnym punkcie obrad Stanisław Śliwowski przedstawił najnowszą książkę Adam Wielomskiego "Dekalog Konserwatysty" zarysowując najważniejsze idee i możliwy regres cywilizacyjny wskutek wręcz obłąkanej presji socjalistów i liberałów. W dyskusji Prus podkreślił, że idea postępu łączona w pracy Wielomskiego z ideami sekularnego Oświecenia jest nieco symplicystyczna, głębsze ujęcie dziejów tego pojęcia przedstawił James Bury w „The idea of Progress” omawiając czasy od starożytności do polowy XX wieku. Dr Śliwowski podkreślił istotny dylemat konserwatystów, którzy widzą granice demokracji, która nie powinna rozbijać tradycji, a gdy dopuści się do dominacji demokratycznej koncepcji prawdy, to w głosowaniach będziemy chcieli wszystko korygować od wiary w Boga, przez aborcje i niepodległość. Prus skontrował takie podejście, sam uważa siebie za konserwatystę, ale demokratyczna koncepcja prawdy w wielu przypadkach była czymś bardzo pozytywnym, gdy rozbija totalitaryzm, gdy rozwalała we Francji ancien regime, ale szybko zrobiono z tej koncepcji nowego bożka, który chciałby zastąpić Boga, i brak tego fundamentalnego porządku moralnego szybko przyniósł konsekwencje w postaci ludobójstwa rewolucyjnego, co ostatnio w literaturze polskiej świetnie przedstawił Andrzej Cisek w „Kłamstwach Bastylii”. Demokracja bez fundamentu mocnych wartości które w dziejach Europy i Ameryki są ściśle związane z chrześcijaństwem doprowadziła do wielu patologii. Taka demokracja bez fundamentów doprowadziła do zwycięstwa Hitlera, Stalin tez miał demokrację zwaną socjalistyczną, Europie tez próbuje się narzucić ten zabobon demokracji bez wartości, w Ameryce ścierają się przeciwne tendencje i może optymistyczne widzenie świata skłania do widzenia, że to nie przejdzie, ale ataki liberałów, socjalistów itp na religię są bardzo silne. Istotny problem z tą demokratyczną koncepcją prawdy (będącej odmianą partyjnej definicji prawdy) jest taki, że ma ona zakres ograniczony, dla zdrowego społeczeństwa istotna jest proporcja czy taka definicja czasem nie ogranicza klasycznej definicji prawdy (bo wtedy mamy indoktrynację), czy koherencyjnej definicji prawdy (wtedy mamy brak rozsądku), czy też religijnej definicji prawdy domagającej się poszanowania tekstów świętych i istotnym argumentem – nawet w perspektywie sekularnej - jest tu długotrwałość doświadczeń religijnych. Dyskusja była tak burzliwa, że zaplanowane inne tematy, m.in. prezentacje doktryny trzech światów Sir K. R. Poppera i jego krytyki przełożono na następne zebranie podobnie jak prezentacje metody abstraktowej stosowanej w „Wiadomościach Abstraktowych”, publikujących abstrakty, z których cześć jest omawiana na spotkaniach Klubu, a co można zobaczyć na website – www.pruspresents.com. AEGYPTIACA W WENECJI GORDAN-RASTELLI Lucy, Egypt on St. Mark’s Square in Venice, Italy, “KMT” (Sebastopol CA) 19:1 (Spring 2008), p.71-75, 6 ils. col. Rzymska dziennikarka Lucy Gordan-Rastelli często pisuje do najlepszego popularno-naukowego kwartalnika „KMT”, wydawanego w Ameryce poświęconego starożytnemu Egiptowi. Dr Daniela Pichci, kurator działu egipskiego w Bolonii, opowiedziała autorce, ze Pelagio Palagi, wielki darczyńca muzeum bolońskiego, wykupił wiele zabytków egipskich w 1798 od bogatych rodzin weneckich, gdy Austriacy nałożyli spore kontrybucje. Idąc tym śladem Autorka postawiła sobie pytanie jakie inne aegyptiaca pozostały w Wenecji. Dwie rodziny Nani z San Trovaso i Grimami byli darczyńcami zabytków egipskich dla weneckiego Museo Archeologico Nazionale przy Placu Św. Marka w Wenecji (Piazza San Marco 52, website: www.artive.beneculturali.it/archeologico - [ podany website niestety nie działa ]). W czasach renesansu Grimani byli bogatą rodziną wenecką, posiadaczami pięknego pałacu nad Grand Canal. Kardynał Domenico Grimani (1461-1523) był biskupem Ceneda w latach 1517-1520, później kardynałem, a jego przepiękny brewiarz jest ozdobą Marciana, czyli biblioteki założonej przez Petrarkę w 1362 r., był także donatorem aegyptiaców dla muzeum. [ Szkoda, że nie wspomniano o poprzedniku obecnego muzeum czyli o Museo d'Antichità w Pałacu Dożów, bo dlań donatorem był Grimani ]. Za czasów Republiki Weneckiej był jeszcze inny donator Girolamo Zulian (1730-1795), pierwszy ambasador La Serenissima przy Stolicy Świętej (1779-1783), później ambasador w Konstantynopolu (1783-1789) i tam zaczął kolekcjonować aegyptiaca, zgromadził ok. 170 rzeźb starożytnych, do restauracji których zatrudnił młodziutkiego Antonio Canova. Zulian sporo kupował, w muzeum jest z jego darów kubus z 20 dynastii zakupiony zapewne w Aleksandrii z czerwonego granitu (foto. p.73, [ ze zdjęcia widać, że to raczej biało-czarny dioryt ]). Kurator Cristina Fior powiada, że Zulian podarował 26 zabytków egipskich, tylko część jest wystawionych. Lingwista, historyk Mafio Pinelli (1735-1785) należał do rodziny mającej prawo drukowania aktów Republiki Weneckiej, po jego śmierci przekazano muzeum stelę z wapnia z okresu saickiego. Jego biblioteka uchodziła za jedną z najprzedniejszych w Europie, sprzedana została w Londynie w 1789 r., ponadto w jego kolekcji były obrazy, ok. 3400 monet i medali, nieco rzeźby egipskiej, które trafiły w 1788 r. do Museo Pisani w 1788 r., następnie do hr. Girolamo Martinengo, a później rozproszone zostały po Europie. Stela z epoki saickiej czyli 26 dynastii (664-525 p.n.Ch.), z kolekcji Pinellego, [ Wenecja nr inw.72 ] reprodukowana w całości jest na stronie 74, tu w dwóch częściach, w górnej jest przedstawienie zmarłego przed nimi stół z ofiarami dla siedzącego na tronie boga Ozyrysa w koronie „atef”, za nim Izyda,
picture 1 here
nad nimi dysk skrzydlaty, pod dyskiem krótkie objaśnienie: „Behdeti, Wielki Bóg, Pan Niebios”
picture 2 here
Pod tym przedstawieniem inskrypcja w trzech wierszach, tłumaczenie jakie podaje Autorka przytoczę, by za chwile skorygować. Wedle Autorki: „Anubis in on his mountain. May he grant a worthy burial to Nefertumjerdes, admired by Osiris, the son of Honwejerdj, who was given birth by the lady of the House, Tardjnefertum” (p.73).
picture 3 here
[ Poprawne tłumaczenie: “Daje król ofiarę dla Anubisa w Górze Jego, daje piękny grobowiec dla czcigodnego przy Ozyrysie Nefertum-ir-dis, syna Chonsu-ir-dis, zrodzonego przez panią domu Ta-di-Nefertum”. Imię właściciela jest odnotowane u Rankego Nefertum-ir-dis (nfr-tm-iir-dj-s, S.200.25) z odesłaniem właśnie do tej steli oraz do tzw. Steli Apisa z Luwru 2757; imię Chonsu-ir-dis (xns-w-iir-dj-s) występuje u Rankego, ale nie ma odnośnika do tej steli (S.270.21); trzecie imię Ta-di-Nefertum (t3-dj-nfr-tm, S.374.1) podobnie nie ma odnośnika do tej steli ]. Brak jest informacji skąd pochodzi stela, ale ze względu na imiona teoforyczne można przypuszczać, że raczej z okolic Memfis niż z Teb. Zwraca uwagę pewna niespójność przedstawień i tekstu, w formule ofiarnej mamy tylko boga Anubisa, natomiast w przedstawieniu górnym trzech bogów pominiętych w formule ofiarnej, zazwyczaj była synchronizacja tekstu i przedstawień, brak tej synchronizacji wskazuje, że mamy do czynienia raczej z prostym człowiekiem niż z jakimś dostojnikiem dbającym o postać kanoniczną, co dodatkowo poświadcza fakt, że brak jest jakichkolwiek tytułów urzędniczych zazwyczaj często występujących w tego rodzaju tekstach. ] Trzy zabytki wystawione w muzeum były darem Girolamo Ascanio Molin (1738-1814): dwie statuetki Ozyrysa i jedna małe naczynie ze Starego Państwa, najstarszy obiekt w muzeum. Ironią losu jest, że nic nie wiadomo o największym donatorze muzeum, Salvatore Arbib, podarował dwie anonimowe mumie w 1899 r. W sumie w muzeum weneckim jest 150 zabytków egipskich, wystawionych jedynie 20, większość nie opublikowana, wśród tych zabytków mamy 14 figurek uszebti, fragmenty „Księgi Zmarłych”. Być może niektóre figurki uszebti są fałszywkami z XIX wieku, bo maja nonsensowne teksty hieroglificzne. Ponadto jest mumia podarowana przez ministra spraw zagranicznych Egiptu Boghus Beya, ale brak zdjęcia, a i opis jest nieco pogmatwany (p.75). CZASOPISMA NADESŁANE „Advocate, The Catholic” Dwutygodnik. Adres: Newark NJ 07104-9500, 171 Clifton Ave.). Red. nacz.: Michael C. Gabriele, e-mail: gabriemi@rcan.org. Wydawca: Roman Catholic Archidiocese of Newark; Most Rv. John J. Myers. „Al-Ahram Weekly” (Cairo). Website: weekly@ahram.org.eg. Red. nacz.: Assem El-Kersh. „Fronda – Pismo poświęcone” (01-102 Warszawa, ul. Jana Olbrachta 94). Website: fronda@fronda.pl . Red. nacz.: Michał Horodniczy. „Głos Nauczyciela” (Chicago IL). Website: brak. Tel.: 773.545.6522. Red.: Helena Ziółkowska. „Göttinger Miszellen. Beitrage zur Ägyptischen Diskussion” (Göttingen). Red: Heike Sternberg-El Hotabi. Różne numery z lat 1984-2006. „Novoye Russkoye Slovo – Daily Russian American Newspaper” (New York, wyd. od 1910 r.). Website: redactor@nrs.com. Red. nacz.: Valery Weinberg. KSIĄŻKI NADESŁANE BORGES Jorge Louis & FERRARI Osvaldo, W dialogu, Gliwice 2007 Wydawnictwo HELION < editio@editio.pl >, ss.381. NOWAK Jerzy Robert < jerzyrobertnowak@onet.pl >, Co Polska dala światu, Warszawa b.d. (wyd.3) Wydawnictwo Maron, ss.140. SZYDŁOWSKI Paweł, Tajemnice Pisma Świętego, Warszawa 2007 Wydawnictwo WGP < gp@wgp.com.pl >, ss,392. - DZIĘKUJEMY