Witaj w PrusPresents

 

List do Expressu

Szanowny Panie

Redaktor Andrzej Wąsewicz, W artykule pt „Lista polonijnych agentów” opublikowanym w „Expressie” z 27 kwietnia – 3 maja br. (str.49) referuje Pan opinie na mój temat wygłoszone przez dr Sławomira Cenckiewicza. Przytoczonych jest - jako jego słowa – sześć zdań i niestety muszę stwierdzić, że w każdym zawarty jest  jakiś fałsz, niedokładność, oszczerstwo.
W pierwszym zdaniu pan Cenckiewicz twierdzi, że był moim przyjacielem, tłumaczyłem mu, że przyjaciół poznaje się w biedzie, że od przyjaźni wymaga się nieco więcej, m. in. zdolności do odpowiadania nawet na najtrudniejsze pytania, a niestety, jak takowe się pojawiały, to pan Cenckiewicz zwykł nie odpowiadać, a jeśli jest na tyle odważny to dlaczego nie zdobył się na mówienie w mojej obecności, a jedynie za moimi plecami.
W drugim zdaniu stwierdza, że byłem wicedyrektorem KPA w New Jersey, co nie odpowiada prawdzie, po pierwsze nie wicedyrektorem, ale dyrektorem, po drugie nie w New Jersey, lecz w Wydziale Północnym New Jersey.
W zdaniu trzecim powiada o mnie, że „na forum KPA niezwykle uporczywie domagał się jakiejś formy samolustracji środowiska polonijnego” i szkoda, że tego nie rozwinął, bo po pierwsze nie tylko na forum KPA, ale także i jako dyrektor Instytutu Piłsudskiego i jako jeden z szefów Akcji Polskiej i przy innych okazajch, to prawda, że „uporczywie”, bo nawet po decyzji Trybunału Konstytucyjnego uważam, że lustracja jest konieczna dla Polski, bo bez niej grozi Polsce demontaż; ponadto warto to omówić dokładniej, bo te szczegóły są zdecydowanie istotne, ale o tym postaram się przy innej okazji napisać.
W zdaniu czwartym powiada, że „oskarżałem inne osoby o współpracę”, pisał do mnie pan Ceckiewicz, że robiłem to bezpodstawnie, na co mu odpowiadałem prywatnie, a teraz publicznie, że po pierwsze nie oskarżałem, lecz jedynie od 1992 r. informowałem o tym w mediach Polonię na podstawie publikacji słabo wówczas dostępnych w USA takich jak warszawski „Głos”, „Nasza Polska”, „Najwyższy Czas”, krakowskie „Arcana” czy materiały IPN, czy też na podstawie osób wiarygodnych z Kraju by wspomnieć chociażby Wojciecha Ziembińskiego, który przekazał mi listę Macierewicza i którą publikowałem w USA i w Kanadzie. Jeśli uważa pan Cenckiewicz, że to naganne, to widocznie różnimy się bardzo.
W piątym zdaniu zarzuca mi, że byłem „tw” przez 4 ½  roku, co jest ubecką wersją historii w którą wierzy pan Cenckiewicz, moja wersja, o czym pisałem w mediach polonijnych, mówiłem przez radio, jest taka, że owszem podpisałem pod przymusem (a więc było to prawnie niewiążace), ale żadnej współpracy nie było, było regularne nękanie przez bezpiekę, bo redagowałem w życiu trzy razy niezależne dzienniki: w 1981 r. „Wiadomości Dnia”, w stanie wojennym „Wiadomości Codzienne” i „Informację” w 1984 r. 
Pan Cenckiewicz zna moje oświadczenie i odpowiada się za ubecką wersją, którą uważam za oszczerczą wobec mnie, zdecydowanie uczciwiej postąpił pan Antoni Macierewicz publikując na łamach „Głosu” kilka dokumentów z których myślę, że wystarczająco się wyłumaczyłem, bo nie słyszałem dalszych komentarzy.
Owszem kłamałem bezpiece, ale po pierwsze nie widziałem żadnych powodów, by im nie kłamać, podobnie jak oni nie widzieli żadnych powodów dlaczego miałbym być na tzw. wolności; uważam, że kłamanie wrogowi nie jest moralnie naganne, a czasami stanowi istotną formę samoobrony, uważam, że miałem prawo tak się bronić, a pan Cenckiewicz pod taką presją chyba jednak nie działał, nawet w Komisji Likwidacyjnej WSI, co bez wątpienia przynosi mu zaszczyt o ile nie postępował tam tak pochopnie jak w mojej sprawie. Będę wdzieczny za opublikowanie tych uwag do czego mam prawo zgodnie z prawem prasowym.

Z wyrazmi poważania,

Jerzy Prus      

Heading 4

Non odio. Fusce consequat. Nam nisl nulla, adipiscing a, quam.

Maecenas eget elit id magna auctor varius. Aliquam dapibus sapien non dolor.