Witaj w PrusPresents

 

WOLNOŚĆ AKADEMICKA SZANSĄ DLA POLSKI

Prof. Karol Modzelewski napisał znakomity tekst „Lustracja: rządzący i uczeni w pułapce” („Gazeta Wyborcza” z 17-18 marca), gdzie zauważa, że nowa ustawa lustracyjna jest w konflikcie z ustawą o autonomii szkół wyższych i PAN. Moim ostatnim mistrzem był Pułkownik Marszałka, prof. Wacław Jędrzejewicz, który przyznawał, czułem, że nie łatwo mu przychodziło wypowiedzenie tamtych słów, że przedwojenna ustawa - jego brata Janusza - o szkolnictwie z 11 marca 1932 r. w przypadku ograniczenia autonomii szkół wyższych była błędem. Dzisiaj wart przypomnienia byłby klasyczny tekst Mistrza filozofii polskiej prof. Kazimierza Twardowskiego „O dostojeństwie uniwerstytetu” wygłoszony w listopadzie 1932 r. Zgadzam się z Profesorem Modzelewskim, że Polska to nie Białoruś i takie ograniczenie wolności szkół wyższych nie przejdzie. Nie udały się zamachy na wolność akademicką w 1932, 1968, 1982, nie uda się i obecny, ale jest jednak istotne zastrzeżenie wobec błyskotliwego rozumowania Profesora Modzelewskiego. To prawda, że autonomia szkół wyższych jest wartością, której nie powinno się naruszać, nawet ustawą lustracyjną, ale czy bezpieka komunistyczna respektowała tą wartość? To, czego nie udało się jej zrobić jawnie, chociaż wiele ich bezeceństw było także jawnymi, robili tajnie poprzez swych agentów. Dwa najambitniejsze środowiska w Polsce cieszą się dużą autonomią, mają swój samorząd: naukowcy i duchowni. Z faktu, że bezpieka okupacyjnego państwa naruszała tą autonomię nie wynika by obecna demokratyczna władza miała robić to samo, lepiej jest jedynie sugerować niż straszyć, bo obydwa środowiska łatwo przekonać, że obrona prawdy jest istotniejsza niż ochrona czerwonej profesury, marcowych docentów, naukowców, czy teologów zaprzedających duszę diabłu, którzy sami ograniczyli swą wolność na rzecz komunistycznej bezpieki. Bardziej prawdziwa byłaby tu parafraza słów Goethego: nikt nie ograniczał swej wolności dobrowolnie, za to było wielu którzy ograniczali, płacono im dobrze i nawet emerytury mają lepsze niż uczciwi ludzie, co ciągle wskazuje na to jak powoli wydobywamy się z diabelskiego systemu. Dlatego też te środowiska, które miały więcej wolności, muszą same sobie odpowiedzieć: jak uleczyć się z tej choroby, której objawy znajdują się w archiwach IPN, ale słabi lekarze nie pomogą tam, gdzie są dobrzy, byleby tylko chcieli leczyć. Lustracja nie jest znowu tak ważna jak badania naukowe, ale gdy te mają być skażone, to trzeba wrócić do fundamentów, lustracja nie ma być pułapką dla uczonych i rządzących, szansą nie tylko dla uczonych, nie tylko dla rządzących, ale przede wszystkim szansą dla Polski.  
Jerzy Prus Passaic Park NJ, 4 kwietnia 2007 r.  Jerzy Prus

Heading 4

Non odio. Fusce consequat. Nam nisl nulla, adipiscing a, quam.

Maecenas eget elit id magna auctor varius. Aliquam dapibus sapien non dolor.